Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Publicystyka związkowa

Kilka myśli na temat dni działkowca. - 16.01.2018

Nasz stosunek do świąt jest dość niezwykły. Państwowe święta, te z pierwszych dni majowych, to w powszechnym odczuciu tylko długi weekend, podobnie nieświąteczny jest 11 listopada – Święto Niepodległości. Ten stosunek tłumaczy ponoć nieodległa przeszłość. W PRL święta państwowe to były święta władzy, a nie społeczeństwa. Ludzie się z tymi świętami nie utożsamiali. Wspominam o tym by zapytać: czy nasze działkowe święto jest świętem działkowców czy zarządów?  Bo przecież wielokrotnie widziałem takie obrazki, że jedni (nieliczni) świętowali, a inni (liczniejsi) pracowali w tym czasie na swoich działkach.

W Okręgu Opolskim w co trzecim ogrodzie jest obchodzony Dzień Działkowca. To znaczy, że tylko część ogrodów organizuje świąteczne imprezy. Gdy idzie o ilościowy udział działkowców w obchodach to można podzielić je na trzy grupy. Są ogrody, w których trzeba się do udziału zapisywać, bo tak wielu jest chętnych. Te ogrody można policzyć na palcach jednej ręki. Są ogrody, w których udział działkowców w święcie jest zadawalający. Ich liczba jest już większa, ale jest dużo ogrodów, gdzie tylko nieliczni przychodzą na imprezę. Moje pytanie dotyczy dwóch kwestii, mianowicie dlaczego tak jest oraz jak zmienić złą sytuację? Nie ukrywam, że liczę na dyskusję.

Po pierwsze, stosunek działkowców do ich święta jest konsekwencją ogrodowej tradycji. W wielu ogrodach od lat obchodzi się dzień działkowca,  tak że jest to element pewnego rytuału, a udział stał się imperatywem, nakazem. Należy przyjść, bo to nasze święto. Po drugie, ten stosunek to konsekwencja sposobu organizacji samego święta. Dobrze zorganizowana zabawa, wciągająca działkowców zyskuje w ogrodzie rozgłos i uznanie. Działkowcy się wzajemnie informują o imprezie, na której warto być. I po trzecie, stosunek do dnia działkowca wynika z uznania lub dezaprobaty wobec zarządu. Ospały zarząd, nie wysilający się, wydaje się być także niewiarygodny w organizacji działkowego święta. To nie jest teoria. To uogólniona empiria.

Sens Dnia Działkowca jest dwojaki: stanowi wyraz uznania dla pracy działkowców i działaczy oraz możliwość integracji w ogrodzie. Pierwszy zasadza się na nagradzaniu najlepszych, najpracowitszych. Chodzi o uprawę działki i organizację pracy ogrodu. Z tym nie jest nawet źle. Mamy wypracowane formy takiego nagradzania. Gorzej jest z integracją działkowców. Najczęściej spełnia się ona poprzez rozmaite zabawy, konkursy.

Ale grać trzeba o stawkę większą. Chodzi mi o integrację nie tylko w ogrodzie, ale również działkowców danego miasta. Nie ma powodu, by nasze działkowe święto nie stało się wydarzeniem w mieście. By kolegia prezesów nie łączyły ogrodów do wspólnego świętowania. Wszak taka integracja jest koniecznym warunkiem, gdy idzie  o udane podejście do budżetu obywatelskiego, czy o ustalenie hierarchii potrzeb ogrodów, wobec ograniczonych możliwości finansowych samorządów. W mieście do działkowego święta włączyć można straż pożarną, policję, kluby sportowe czy organizacje młodzieżowe. Patronem takiego święta mogą być władze samorządowe, a ono samo wpisane do kalendarza imprez gminy.

Nie ulega wątpliwości, że nasze działkowe święto zawiera w sobie momenty podniosłe i zabawowe.  Czy nie położyliśmy przesadnie akcentu na tym, co podniosłe, zaniedbując element ludyczny?

Bartłomiej Kozera
Prezes Okręgu Opolskiego


Powrót

Copyright © 2018 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio