Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Publicystyka związkowa

Ponad 1/3 ogrodów działkowych we Wrocławiu może zostać zniszczona! - 26.10.2016

Wrocławski urząd miasta od lat planuje masową likwidację ogrodów działkowych. Wypowiedzi i działania decydentów zawsze zawierają się w takim samym schemacie, który można hasłowo streścić następującym zdaniem: we Wrocławiu jest miejsce tylko na ogrody działkowe poza miastem, zaś centralne dzielnice mają zostać przeznaczane pod zabudowę - tak jest i tak musi być, nie ma alternatywy, działkowcy mogą się nie zgadzać, My-władze i tak wiemy lepiej od działkowców, co jest dla nich dobre, etc. A zdaniem mieszkańców, którzy pytani płaczącym głosem mówią, że zabudowywana jest każda przestrzeń przyrodnicza cięższa od powietrza.

Jak podaje TVP 3 Wrocław działki we Wrocławiu posiada ponad 34. tysiące osób. Zajmują one ponad 1300 hektarów, co stanowi około 5% powierzchni miasta. To więcej niż w takich miastach jak Warszawa, Gdańsk, czy Szczecin. Instrumentem zabezpieczającym ROD mogą być studia zagospodarowania przestrzennego, choć późniejsze plany zagospodarowania składające się z naniesień ze Studium - mogą, ale nie muszą w praktyce uwzględniać wszystkich zapisów Studium. Okręgowy Zarząd PZD we Wrocławiu nie otrzymał informacji o tym, ile wniosków, które złożyli działkowcy do Studium Zagospodarowania Przestrzennego zostało uwzględnionych, gdyż nowe Studium ma być gotowe i zatwierdzone dopiero w 2017 roku. Po ponad rocznej walce działkowców we wrocławskim magistracie będzie można mówić o sukcesie w przypadku zatwierdzenia 40-50% wniosków – mówi Janusz Moszkowski Prezes OZ PZD we Wrocławiu. W pierwotnych planach miasta o czym pisała Gazeta Wrocławska 29 kwietnia  ubiegłego roku: na ponad 1300 ha terenów ogrodów, aż 1100 ha miało być przeznaczone na cele komercyjne i mieszkaniowe. Reszta miała zostać wykorzystana pod nowe drogi, wały i zieleń inną niż ogrody działkowe. 


Strategia oswajania działkowców z likwidacją ROD, a Strategia Wrocław 2030

W materiale TVP 3 urzędnicy wrocławscy uważają, że ogrody działkowe nie powinny znajdować się w centrum miasta, zaś nowe studium zagospodarowania, które przesądzi o losie wrocławskich ROD - będzie gotowe w przyszłym roku. Prezes Okręgu Wrocławskiego PZD Janusz Moszkowski mówi, że Zarządy ROD i działkowcy złożyli blisko 1000 uwag i wniosków do planów miejscowych i studium. Strategia rugowania wrocławskich działkowców przypomina metodę tzw. gotowania żaby – jest systematyczna i rozłożona na kilkanaście lat. Gabinet prezydenta Dutkiewicza działa dwutorowo:  inspirując medialną debatę publiczną o rozwoju miasta przedstawia działkowców, jako niemal mniejszość etniczną, która zajmuje ogrodzone rezerwaty na gruntach nadających się do wszelkiej, przede wszystkim komercyjnej zabudowy. Równocześnie uruchamia kampanie promujące zielone miasto, które mają rzekomo świadczyć o dobrych intencjach Ratusza. A jak pokazuje praktyka wielu polskich miast, kubatury powstałe w miejscu ogrodów działkowych są przeinwestowane, zaś biurowce latami czekają na pełen wynajem. Inwestycyjny boom ma to do siebie, że służy wyłącznie maksymalnie kilkunastu osobom w mieście. Dla działkowców i większości mieszkańców zabudowane tereny są i będą po prostu niedostępne.

Kolejnym dowodem na to, że władze Wrocławia stosują dwutorową metodologię oswajania mieszkańców z rzekomą dziejową koniecznością likwidacji większości ogrodów działkowych jest zapoczątkowana tzw. szeroka debata publiczna (choć wykluczająca działkowców), która ma na celu wypromowanie Wrocławia jako miasta, które swoją przyszłość widzi w paradygmacie jakości życia – jak czytamy na stronie Wroclaw.pl w zapowiedzi wyników badań dużego sondażu społecznego – Wrocław ma być: „Miastem kreatywnym z prężną gospodarką, wspierającym transport zbiorowy, a do tego mającym więcej parków, z czystszym powietrzem, którego dumą mają być mieszkańcy zaangażowani w sprawy miejskie”. Jak czytamy dalej: „na pytanie o to, jakie sprawy są w mieście ważne, najwięcej osób (63,2%) odpowiedziało, że liczba dużych terenów zielonych. W dalszej kolejności były: jakość powietrza (55,9%), wykorzystanie rzek i nadbrzeży w mieście (55,2%), liczba małych terenów zielonych, np. skwerów (53,2%), magazynowanie wody deszczowej (23,7%) i istnienie ogrodów działkowych (20,4%).

Dla wrocławian w dalszych częściach badania ważne jest szeroko pojęte miasto dla ludzi: na pytanie jakim miastem powinien być Wrocław w 2030r., najwięcej zwolenników (28%) zyskała koncepcja, by Wrocław był jednym z pięciu wiodących ośrodków kultury i nauki w Europie Środkowej. Z kolei, 26,5% opowiedziało się za miastem-ogrodem z  m.in. dużą ilością zieleni, miejskim rolnictwem i przetwórstwem żywności!!!

Skoro Urząd Miasta Wrocławia przez promocję tych badań, w których tak wielki odsetek mieszkańców, którzy nie posiadają działek, widzi potrzebę ich ochrony i rozwoju oraz stara się pokazać, że Wrocław do 2030 będzie niemal miastem ogrodem z miejskim rolnictwem, to dlaczego z drugiej strony w zaciszu gabinetów planistycznych przewiduje ich powolne usuwanie?

Jakie prawa przysługują działkowcom w razie likwidacji ROD?

Rodzinne Ogrody Działkowe są dobrami publicznymi, które służą społecznościom lokalnym w sposób trwały. Nie są to więc obiekty tymczasowe, które można jedną decyzją zniszczyć. Pamiętać bowiem trzeba, że dzięki Ustawie o Rodzinnych Ogrodach Działkowych - działkowcy mają nie tylko określony tytuł prawny do swoich działek (użytkowanie), ale również są właścicielami wszelkich naniesień tam usytuowanych (altany, drzewa, krzewy, warzywa, ogrodzenie,  itp.). Stąd też ich prawa muszą być uznawane w razie jakichkolwiek zamiarów wobec gruntów, na których gospodarują. Zbyt często się zdarza, że chęć natychmiastowego przejęcia tych gruntów przez nieprzychylne działkowcom czynniki zasłania obowiązek zadośćuczynienia. W obecnej ustawie o ROD zachowano podstawowe regulacje, które obowiązują od dziesiątków lat i które się sprawdziły i właściwie zabezpieczały interesy działkowców.

Jeżeli następuje groźba likwidacji ogrodu, działkowcy walcząc do ostatniej instancji, osoby i metody powinni pamiętać o tym, że na likwidację ROD zgodzić musi się PZD, który na mocy Ustawy o ROD zobowiązuje się do wypłaty pełnego odszkodowania za własność utraconą przez działkowców, samorządy lub instytucje centralne przekazują kwoty odszkodowania do Związku za straty związane z likwidacją. PZD występuje równolegle o przydział odpowiedniego terenu zastępczego, na którym odtworzy ogród.

PZD w śladowych przypadkach, takich jak budowa linii kolejowej, dróg, szkoły, etc., wyraża zgodę na likwidację ROD, gdyż ROD są obiektami publicznymi, które zapewniają dostęp do działek rodzinnych, będących świadczeniami socjalnymi dla najuboższych. Dlatego potrzeba realizacji projektów komercyjnych dla kilku beneficjentów w danym mieście nie może uzasadniać pozbawienia społeczności lokalnej korzyści wynikających z istnienia ogrodów.

Podsumowując rodzi się pytanie, jak zatem nazwać działania wrocławskich decydentów: strategią rozmywania odpowiedzialności za los działkowców, czy też schizofrenią polityczną? Gdyż z jednej strony promują miasto eko i próbują stawiać na jakość życia, a z drugiej w praktyce pozwalają centralnym dzielnicom Wrocławia dusić się z powodu likwidacji ostatnich bioróżnorodnych enklaw przyrodniczych, jaki są ROD.

I dlaczego największe miasta w Polsce nie idą w ślady Krakowa, który jako jedyna metropolia w Polsce (nie licząc większości mniejszych ośrodków, gdzie działkowcy są wspierani i zgodnie współpracują z miastami powiatowymi i gminami – przyp. M.B.) ściśle współpracuje z działkowcami, gdyż Kraków wpisał tereny ROD i ich okolice do planów zagospodarowania, jako tereny zieleni. Jest też jedyną metropolią w Polsce, które nie wyrzuca działkowców na obrzeża miast, a chroni istniejące tereny w Śródmieściu i dodatkowo wspiera działkowców przez fundusze rozwojowe.  Pytanie, kiedy dojrzeją do tego samorządy Wrocławia, Warszawy i dziesięciu pozostałych zespołów metropolitarnych w Polsce…

Marcin Budzyński

Powrót

Copyright © 2018 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio