Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Publicystyka związkowa

Im więcej w ROD wspólnoty, tym pewniejsza stabilizacja i mniej konfliktów - 21.06.2012

Prawo ogrodowe nie balansuje przeciwstawnych interesów, zwłaszcza zmierzających do wykupu ziemi i odstąpienia od założeń ROD. W takich przypadkach żadnej demokracji być nie może: przyjmujesz i szanujesz warunki rodzinnego ogrodu działkowego, co wcześniej dobrowolnie potwierdziłeś własnoręcznym podpisem, albo sam wychodzisz z ogrodu. Natomiast wyciąganie jednostki, jaką jest ROD, z Organizacji, przy tym bez pytania wszystkich członków danej społeczności o zdanie, a zwłaszcza o przyzwolenie na taki kierunek działań, jest postępowaniem o cechach przemocy i jako takie nie może być akceptowane.
Ta tendencja do zmiany modelu ROD w osiedle mieszkaniowe z elementami ogrodu, to przykład próby tworzenia w ROD władzy prywatnej, która zwykle ma charakter niejawny. W ‘LB’, którego case mamy na myśli,  jest to zjawisko inspirowane partykularnymi interesami całorocznych mieszkańców broniących w ten sposób swego nielegalnego w obecnej konstelacji statusu.

Takie sytuacje wydają się być też skutkiem bezkrytycznego zawierzenia samorządności ROD oraz niedojrzałości obywatelskich postaw pewnej części członków Ogrodu wyrażających się w nieefektywnym reagowaniu (lub jego braku) na uchybienia w pracy jej organów, a także bagatelizowania ludzkiej cechy, by „mieć” i „posiadać” nieraz za wszelką cenę. Przyzwalano więc na dowolne –w opisywanym kontekście- funkcjonowanie organów ogrodowej samorządności nie zwracając uwagi, że niektóre z nich nie wywiązują się ze swych statutowych powinności, tj. nie reagują tak jak powinny na rosnącą skalę niektórych nielegalnych zjawisk, jakim jest np. całoroczne zamieszkiwanie na działkach. Więcej na ten temat TU.
Obecne konsekwencje takich sytuacji dostarczają jednak cennego doświadczenia, które pokazuje, jak należy w przyszłości zarządzać dużą organizacją, by mogła ona podjąć proces samooczyszczania się z patologii i odzyskania pełnej świadomości obowiązku zapewnienia działkowcom skutecznej ochrony przed niechcianą i bezprawną samowolą innych członków Ogrodu, czego przecież tak do końca wykluczyć nie sposób.

Jak zatem teraz w takiej sytuacji należy się zachować?

Właśnie odwołując się do demokracji, tj. do jej narzędzi społecznych, którymi są, np. debata jako wspólny namysł nad sprawą, do czego przydatną przestrzeń tworzą ogrodowy portal społecznościowy i ogrodowe forum dyskusyjne o trzyipółletniej tradycji oraz referendum społeczności Ogrodu. Wniosek o nie jest ciągle aktualny i trzeba mieć nadzieję, że w końcu zostanie podjęty.
Całorocznym mieszkańcom to się, oczywiście,  nie podoba, a wynika to z ich błędnego myślenia. Traktują takie wypowiedzi jako „niebezpieczną mowę”, która –jak im się zdaje- jest bezpośrednim wezwaniem do okazywania niechęci wobec dających się zidentyfikować osób za łamanie dobrych obyczajów i prawa Ogrodu.

Tymczasem wcale tak nie jest: nie o personalną niechęć tu chodzi, a o praworządność i zasady! Powinniśmy rozwiązać uciążliwy i wciąż narastający problem w ramach uznanej przecież przez wszystkich demokracji pamiętając przy tym, że demokracja to w gruncie rzeczy niekończący się spór o jej kształt. Na przykład: swoboda krytyki – tak, ale przy pełnym szacunku dla interlokutora; dyskusja z „otwartą przyłbicą”, a nie tchórzliwa, prowadzona anonimowo;  rzeczowa – tak, natomiast tylko personalna – nie. Dyskutanci powinni nauczyć się znosić twarde oceny, ale też potrzebne są w niej samoograniczenia wynikające  z poczucia odpowiedzialności i kultury będącej respektowaniem przez dyskutantów standardów – jak powiedział prof. Timothy Garton Ash w rozmowie z Jackiem Żakowskim. Te samoograniczenia są niezbędne, gdyż bez nich poczucie wspólnoty słabnie
i każda różnica zdań przerodzi się w konflikt. Im mniej wspólnoty, tym więcej konfliktów i tym są one ostrzejsze.

Zetknąć się też można z poglądem, że konflikty w społecznościach są nieuniknione i wręcz potrzebne, mogą też być nawet twórcze. Działają podobnie jak kryzys z gospodarce, który często staje się jej ożywczą siłą, bo zmusza do przemian. Należy tylko o wszystkich zapalnych sprawach rozmawiać -wpierw nazywając je, czyli uświadamiając je sobie- otwarcie i kulturalnie, w sposób cywilizowany, bez pyskówek i przekrzykiwania się. Wtedy różnice zdań staną się mniej groźne. Ogrodowe e-platformy są dobrą przestrzenią do ich wyrażania. Natomiast unikanie tu dyskusji i milczenie grozi polaryzacją stanowisk i swoistą „zimną wojną domową”. Trzeba próbować rozmawiać, choć nie zawsze jest to łatwe, ale tylko dzięki temu będziemy mogli ze sobą wytrzymać i układać poprawne wzajemne relacje.

Zastanówmy się na koniec, co nas  trzyma w ROD ‘LB’ oprócz „ziemskiej siły przyciągania”  i osobistego zadowolenia z walorów przyrodniczych oferowanych przez to piękne miejsce oraz możliwości udanego tutaj wypoczynku?
Myślę, że właśnie poczucie wspólnoty, które chętnie manifestujemy, choć głównie przy okazji imprez rekreacyjno-rozwrywkowych. Także poczucie odpowiedzialności i zaufania. Bo bez tego czulibyśmy się fatalnie, czego doświadczamy wówczas, gdy pobliski sąsiad zaczyna zachowywać się samowolnie (łamie regulamin ROD), chociaż mieliśmy do niego zaufanie, że honorować będzie przyjęte standardy. A gotowość dania wsparcia (normy wzajemności)? Oczywiście też, bo finansowe utrzymywanie Ogrodu wyłącznie przez wszystkich jego użytkowników (bez dotacji z zewnątrz) do tego właśnie się sprowadza. Tu jedynie pojawił się wniosek, by to wsparcie było proporcjonalne do czasu i zakresu korzystania z ROD. Czy to jest oczekiwanie niewłaściwe?

Czy w tak rozumianej wspólnocie nie należy spodziewać się relacji opartych na poczuciu obowiązku i odpowiedzialności? Czy użytkownicy ROD należący do „pokolenia zstępującego” nie mają prawa oczekiwać w Ogrodzie spokoju i ciszy, bez pełzającego ryzyka konfliktu rodzącego się na skutek uchybień przyjętym normom współżycia? Seniorzy,
u których rośnie apetyt na starość, bo już nie jest ona postrzegana tak źle (żyjemy w zdrowiu dłużej), w Ogrodach tego typu stanowią większość społeczności. Uszanujmy więc ich wolę spędzania tu czasu w warunkach, które zapewnia natura, a więc w ciszy i spokoju, bez narzucającej się obecności i ciągłej ingerencji człowieka.


Zdzisław Szkutnik, ROD ‘Leśny Barcinek’ - PZD Okręg Poznań

Powrót

Copyright © 2018 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio