Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Wydarzenia

W Zielonej Górze podpisy zbierali wszyscy - nawet studenci - 01.02.2013

Działkowcy walczą do końca o każdy podpis. W okręgu zielonogórskim najwięcej podpisów zebrano w ROD „35-lecia”. „Bardzo żałuję, ze ten czas zbierania podpisów już się kończy” – mówi Prezes tego ogrodu Joanna Mikołajczyk i dodaje, że jest dumna ze swoich działkowców, członków zarządu, komisji statutowych i zarządów kół. „Zimą spotkać kogoś na 30hektarowym ogrodzie to ciężka sprawa” – wyjaśnia. Podobnie jak inni działkowcy w kraju, także Pani Mikołajczyk uważa, że okres, na który przypadło zbieranie podpisów, był bardzo niefortunny. „Na szczęście działkowcy wiedzą co się dzieje i nikogo nie trzeba było przekonywać do wzmożonej pracy i zbierania podpisów” – mówi Prezes ROD „35-lecia”.  „Od wielu lat działkowcy z naszego ogrodu aktywnie włączają się w obronę działkowców i  Związku przed atakami i zakusami na ogrody ze strony polityków. Piszemy liczne stanowiska, listy i wysyłamy do Marszałek Sejmu, Premiera i polityków. Jak mówi Prezes Mikołajczyk, zbieranie podpisów to nie tylko pojedyncza akcja, ale efekt wieloletniej pracy, wielu spotkań z działkowcami, podczas których działkowcy informowani są o tym co się dzieje i jakie są realne zagrożenia. „Dzięki temu ludzie rozumieją, że PZD to nie Warszawa, ale my wszyscy i jeśli władza zlikwiduje Związek, to nie będzie też nas – działkowców i naszych ogrodów” – wyjaśnia. „To nas motywuje do działania”.

Także Stanisław Trziszka-Ozgowicz, Prezes ROD „Jedynka” i Przwodniczący Kolegium Prezesów ROD w Nowej Soli uważa, że ludzie w końcu są świadomi tego, co mogą stracić. „Dopiero założenia do projektu ustawy działkowej posłów Platformy Obywatelskiej sprawiły, że działkowcy zrozumieli powagę sytuacji„ – mówi Trziszka-Ozgowicz. Wcześniej wielu wciąż niedowierzało, że ogrody mogą być zlikwidowane, myśleli, że „jakoś to będzie”. „W ciągu tych miesięcy spotkałem setki ludzi i to nie tylko działkowców. Poświęciłem dwa tygodnie tylko i wyłącznie na spotkania z ludźmi. Tylko jedna osoba zapytała mnie co będzie miał z tego, że podpisze listę” – zdradza Stanisław Trziszka-Ozgowicz, który sam zebrał ponad 300 podpisów – „pozostali chętnie podpisywali się na liście poparcia, a nawet brali listy ze sobą, żeby zebrać choć kilka podpisów wśród znajomych i rodziny.” W Nowej Soli na spotkanie z działkowcami i mieszkańcami przybyło blisko 400 osób. To świadczy o tym, jak ważna jest sprawa ogrodów dla całej społeczności.  Informacja o spotkaniu znalazła się na miejskim targowisku, gdzie prawie wszyscy mieszkańcy Nowej Soli w tygodniu robią zakupy. „Dzięki temu  na nasze zebranie przyszło wiele osób, które dotychczas nie miały możliwości zapoznania się z poselskimi projektami ustaw działkowych Solidarnej Polski i Platformy” – mówi Prezes ROD „Jedynka”. „Do wszystkiego potrzeba dużo pracy – podsumowuje Trziszka-Ozgowicz – my tą pracę wykonaliśmy i dlatego udało nam się zebrać tak dużo podpisów.”

W zbieranie podpisów pod projektem ustawy o ROD aktywnie włączył się także ROD im. Świerczewskiego z Zielonej Góry. „Jeśli weźmiemy pod uwagę procent podpisów w stosunku do liczby działek, to ten ogród okazał się zdecydowanym liderem w naszym okręgu” – zdradza Rafał Hawryluk z OZ w Zielonej Górze. „Działkowcy w naszym ogrodzie zbierali podpisy wszędzie, gdzie się dało – nawet w sklepie ogrodniczym, w banku i szpitalu wojewódzkim” – mówi Prezes ROD im. Świerczewskiego Stanisław Reska. „Do kogo nie poszedłem z listą, nikt mi nie odmawiał swojego podpisu pod naszym projektem ustawy o ROD”. Jak mówi, mieszkańcy miasta są oburzeni tym, że ogrody mogłyby całkowicie zniknąć z krajobrazu miasta i dlatego chętnie pomagają działkowcom w dobrej sprawie. „Ludzie wszystko zrozumieją, wszystko jest kwestią podejścia do nich i rozmowy” – uważa Prezes Reska.

Jak ocenia akcję zbierania podpisów w Zielonej Górze Prezes tego okręgu? „Żałuję bardzo, że to był taki trudny okres, jeśli chodzi o porę roku, a także tego, że ten czas zbierania tak szybko się skończył. W naszym okręgu mamy 25tys. działkowców, a podpisów udało się zebrać 34 tys. Myślę, że to naprawdę dobry wynik – mówi Marian Pasiński. Zapytany o to, co najbardziej go zaskoczyło w ciągu tych 3 miesięcy zbierania podpisów odpowiada, że ludzie i to, jak bardzo przeżywają tę sytuację niezależnie od wieku. „Pewien młody człowiek zbierał podpisy na imprezie wśród studentów. Oni  też nie chcą, by ich dziadkom i rodzicom odbierano działki, a w ich miejsce stawiano sklepy i wieżowce. Z drugiej strony wczoraj była u nas 84-letnia kobieta, która usłyszała od swojej córki o tym, że zbieramy podpisy w obronie ogrodów i przyszła, by złożyć swój podpis poparcia pod obywatelskim projektem ustawy. To naprawdę budujące, że społeczeństwo nie jest bierne w sprawie ogrodów i chce nam pomóc” – cieszy się Prezes OZ w Zielonej Górze. Ogrody są miedzy pokoleniowe i ludzie nie wyobrażają sobie tego, że mogłoby ich zabraknąć. Zagrożeniem jest nie tylko likwidacja, ale też opłaty, które politycy chcą nałożyć na użytkowników działek. 400-500zł rocznie z tytułu podatków za ziemię i altanę to kwota zaporowa dla wielu osób.  Tego najbardziej boją się działkowcy – uważa Marian Pasiński. „Mamy jednak nadzieje, że politycy nie zlekceważą tak ogromnej rzeszy ludzi, którzy poparli ten projekt”.

AH


Artykuły z cyklu "Oni wiedzą jak zbierać podpisy":


Tak zbierano podpisy w  Elblągu - czytaj więcej

 

 

 Tak zbierano podpisy w Pile - czytaj wiecej

 


 Tak zbierano podpisy we Wrocławiu - czytaj więcej


 

 Tak zbierano podpisy w Łodzi - czytaj więcej

Powrót

Copyright © 2020 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio