Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Wydarzenia

Fałszywa dziennikarka - 12.09.2012

Ponad tydzień temu Marzena Cieślak, podająca się za rzekomą dziennikarkę śledczą tygodnika „Newsweek”  zadzwoniła do Okręgowego Zarządu w Łodzi z listą zarzutów skierowaną pod adresem działkowców. Wśród nich znalazło się m.in. molestowanie zwierząt i … zabójstwo jeża, którego mieli dopuścić się działkowcy. Pani Marzena poinformowała prezes Okręgu Izabelę Ożegalską, że zamierza całą sprawę opisać w prasie, sprawę zgłosiła do prokuratury, a na dzień dzisiejszy żąda wyjaśnień i domaga się spotkania.

Prezes OZ w Łodzi, która od wielu już lat kieruje okręgiem i doskonale wie, że przedstawione zarzuty wyssane są z palca, wiedząc, że nie ma nic do ukrycia, zgodziła się na spotkanie. Zaprosiła na nie także tych, którym postawiono zarzuty, czyli samych działkowców oraz prezesów kilku ogrodów.

Pani Marzena Cieślak z niewiadomych na początku nikomu powodów na spotkanie przybyła z dziennikarzem „Exspressu Ilustrowanego”, który przez cały czas trwania spotkania pozostawał jego obserwatorem. Rzekoma dziennikarka „Newsweeka” od początku prowadziła rozmowę tak, jakby rzeczywiście zbierała materiały do przygotowywanego przez siebie  tekstu-zadawała pytania, konsekwentnie atakowała działkowców i przedstawiała im kolejne zarzuty. Wśród nich znalazł się m.in. ten, jakoby działkowcy molestowali koty.

„Zapraszam panią do mojego ogrodu im. M. Konopnickiej, wtedy będzie mogła przekonać się jaka rzeczywiście jest prawda – mówił prezes tamtejszego ogrodu Michał Kaczała. „ Jakiś czas temu wyłapaliśmy i wykastrowaliśmy 186 kotów, które potem wypuściliśmy w ogródkach. Nikt nam za to nie zapłacił. W ostatnim czasie w ogrodzie pojawiły się 24 nowe koty. Zwierzęta te są regularnie podrzucane do ogrodów przez mieszkańców pobliskiego osiedla. My te zwierzęta bronimy, a nie robimy im jakąkolwiek krzywdę – zapewniał prezes.

Jednogłośnie poparli go wszyscy działkowcy, którzy podali podobne przykłady ze swoich ogrodów.

Pani Marzena Cieślak konsekwentnie jednak stawiała kolejne zarzuty. Kolejny sprowadzał się do stwierdzenia, że nie wszystkie ogrody są otwarte i nie można w nich spacerować np. z psami.

„W ubiegłym roku mieliśmy na jednym z naszych otwartych ogrodów zdarzenie, kiedy jakiś mężczyzna przyszedł do naszego ogrodu pospacerować z psem, który nie był na smyczy. Ostatecznie pogryzione zostało dziecko, a  zanim przyjechała policja, właściciela psa i zwierzęcia już dawno nie było. Takie przykłady można mnożyć i warto, by przed postawieniem oskarżeń zechciała pani zebrać nieco więcej informacji – mówił prezes jednego z ogrodów.

Prezes Michał Kaczała podał jeszcze jeden przykład: „W ubiegłym roku do mojego ogrodu wszedł łoś. Zadzwoniłem do straży miejskiej, która odesłała mnie do ochrony środowiska, a ta do nadleśniczego, który po przybyciu na ogród stwierdził, że nie jest w stanie złapać zwierzęcia i kazał zrobić to działkowcom. Czy w tej sytuacji nadal Pani uważa, że wszystkie nasze ogrody powinny być otwarte? Czy jeśli wynajmuje pani mieszkanie, to też nie zamyka pani do niego drzwi? – pytał prezes, który oczywiście nie doczekał się odpowiedzi.

Stawiając kolejne zarzuty pani Marzena Cieślak pogrążała się coraz bardziej i traciła na wiarygodności. Kluczowe w całej sytuacji okazało się pytanie jednej z działkowiczek, która podenerwowana absurdem całej sytuacji zapytała kobietę, kogo rzeczywiście ona reprezentuje. Po chwili dłuższego milczenia… Marzena Cieślak nie wytrzymała i ostatecznie przyznała się, że z dziennikiem „Newsweek” nie ma ona obecnie nic wspólnego.

Zdenerwowani i zażenowani całą sytuacją działkowcy w tym momencie zakończyli rozmowę. Pani Marzena jeszcze przez chwilę rzucała oskarżenia, m.in. o rzekomym  zabiciu jeża przez jednego z działkowców, ale nikt już nie chciał jej słuchać. Kobiecie  nie pozostało nic innego jak oddalić się.

Na koniec szczegóły całego zajścia wyjaśnił działkowcom przysłuchujący się całemu zajściu dziennikarz „Exspressu Ilustrowanego”, który zdradził, że kilka dni wcześniej pani Marzena Cieślak  skontaktowała się z nim, zachęcając do napisania tekstu o złym traktowaniu zwierząt przez działkowców. Zaproponowała także, że osobiście zorganizuje spotkanie z prezes OZ w Łodzi Izabelą Ożegalską. Dziennikarz propozycję przyjął. A Marzena Cieślak, by zaaranżować spotkanie z Panią Prezes podała się za rzekomą dziennikarkę ogólnopolskiego tygodnika, sądząc z pewnością, że jej kłamstwo nie wyjdzie na jaw. Ostatecznie się nie udało. Pani Marzena Cieślak z pewnością straciła na wiarygodności w oczach wszystkich działkowców, a także mieszkańców sąsiadującego z ROD Dąbrowa osiedlem, przed którym odbyło się spotkanie (niektórzy mieszkańcy pojawili się w roli gapiów). Pozostaje także mieć nadzieję, że prasa będzie bardziej uważna w dobieraniu swoich informatorów.

(mz)

 

 

Powrót

Copyright © 2019 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio