Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Wydarzenia

Działkowcy reagują na artykuł zamieszczony w tygodniku „Polityka” - 09.07.2012

W przedostatnim wydaniu tygodnika „Polityka” (26/2864) ukazał się artykuł Joanny Solskiej pt.„Działkowicze i działacze”. Ponieważ jego autorka wykazała się dużą powierzchownością sądów i nierzetelnością do Krajowej Rady PZD codziennie napływają listy, w których działkowcy zajmują stanowisko w sprawie tak tendencyjnego tekstu.

Główny zarzut autorki, kierowany pod adresem PZD dotyczy „przymus przynależności” do Związku. O tym, że jest to stwierdzenie niezgodne z prawdą, bo w tym względzie panuje całkowita wolność wyboru  pisze Prezes OZ PZD w Lublinie Stanisław Chodak. „Przypominamy, że żyjemy w państwie demokratycznym i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Wszystko odbywa się na zasadzie  dobrowolności i wolności - kto chce to należy, nie chce to nie należy. Ale przecież tu nie chodzi o rzetelne przedstawienie działalności Związku oraz atmosfery jaka powstała wokół ogrodów działkowych w Polsce, tylko o zajęcie tendencyjnego stanowiska po przeciwnej stronie do działkowców i Związku” –dodaje (link).

Kolejna kłamliwa teza dotyczy funkcjonowania miesięcznika „działkowiec”, który rzekomo utrzymują działkowcy z przymusowo wnoszonych na rzecz PZD składek. Do tego zarzutu odnosi się Zygmunt Wójcik, prezes OZŚ PZD w Kielcach dla którego zastanawiające jest jak poważny tygodnik, za jaki „Polityka” bez wątpienia pragnie uchodzić, może publikować na swoich łamach podobne bzdury i kłamstwa. „Jedyne pieniądze odprowadzane na rzecz wydawnictwa przez działkowców to część wpisowego, które każdy uiszcza jednokrotnie przy przyznawaniu mu członkostwa w Związku. Należy jednak dodać, że każdy nowy członek PZD w ramach wniesienia wpisowego otrzymuje przez okres kolejnych dwunastu miesięcy bezpłatnie nowy numer „działkowca”. Zawarte w piśmie porady cieszą się popularnością nie tylko wśród członków Związku, ale także w gronie stałych czytelników kupujących je w kioskach czy marketach” (link do całego pisma).

Kolejny paradoks dotyczy współpracy PZD z  samorządami, które zdaniem Joanny Solskiej „obecne prawo krzywdzi najbardziej”. Tymczasem współpraca PZD z samorządami odbywa się na wielu płaszczyznach i należy stwierdzić, że w zdecydowanej większości miast i gmin jest ona bardzo dobrze oceniana zarówno przez działkowców,  jak i przez samorządy lokalne i miejscowe społeczeństwo. Pisze o tym w swoim liście Czesław Smoczyński, prezes OZ Gdańsk.  „Odbieramy wiele sygnałów ze strony samorządów miast, które są przychylne ogrodom działkowym. Wiele jest przykładów dobrej współpracy między miastem, a PZD. Modelowym  w tym zakresie jest przykład współpracy z Miastem Gdańsk. Warto, by redaktor przyjrzała się dokładnie temu zagadnieniu” (link do całego listu).

Zupełnie niezrozumiały jest  także kolejny zarzut autorki artykułu, poprzez który podważa sens istnienia rodzinnych ogrodów działkowych w centrach dużych miast. Tymczasem nie jest winą Związku, że zajmuje on dziś tak atrakcyjne, głównie dla deweloperów, tereny. Warto jednak pamiętać, że w momencie, kiedy PZD otrzymywał tereny pod budowę rod były to głównie nieużytki, wysypiska śmieci, tereny zdegradowane i nikomu niepotrzebne. Przypomina o tym w swoim liście Józef Romanowski z OZ Szczecin: „Ogrody działkowe usytuowane są bardzo często w atrakcyjnych dla deweloperów i prywatnych inwestorów częściach miasta. Jeżeli ogrody były zakładane około 40 lat temu i były wtedy to obrzeża miast, to po latach rozwoju miasta znalazły się w centrum. I bardzo dobrze że są i stanowią parki miejskie na funkcjonowanie których, władze miasta nie ponoszą żadnych kosztów, a społeczność lokalna ma bliskie miejsce wypoczynku. Obowiązująca ustawa o wydłużonym stażu pracy do 67 lat wymusza na ekipie rządzącej zapewnienie warunków do odpoczynku. Ten aspekt powinien być uwzględniony. Dla wielu ludzi ogrody działkowe są jedynym miejscem w którym mogą odpocząć. Wielu ludzi nie stać na wyjazd na wakacje, więc spędzają czas na działce. Przecież tam są całej rodziny. Dzięki ogrodom jeszcze jest czym oddychać w miastach pełnych spalin. Przecież ewidentnie widać, że ktoś chce z deweloperami zrobić złoty interes. Działkowcy mają rację protestując” (link do całego listu).

W artykule poruszona została także sprawa stowarzyszeń, które zdaniem autorki „mnożą się w całym kraju”. W rzeczywistości sprawa wygląda zupełnie inaczej. Stowarzyszenia stworzyła garstka zbuntowanych działkowców, którzy nie respektowali prawa obowiązującego w PZD, poprzez zamieszkiwanie na terenie ROD oraz propagowanie idei budownictwa ponadnormatywnego. Pisze o tym Jerzy Karpiński, działkowiec z ROD „Radość”.  „Te osoby złamały prawo, a teraz jako secesjoniści i odszczepieńcy domagają się odpowiedniego poszanowania  przez to prawo i przy okazji usiłują zaszkodzić tym, którzy wcześniej wytykali im nieprawidłowości w działaniu. Są teraz pociskami wykorzystywanymi w armatach ukierunkowanych na Polski Związek Działkowców. Na szczęście nie ma ich wiele” – czytamy w liście działkowca (link do calego listu).

Działkowcy jednogłośnie stwierdzają, że artykuł został napisany na zamówienie środowisk, które tylko ze sobie znanych przyczyn są wrogo nastawione wobec naszego Związku –piszą o tym członkowie okręgowego zarządu w Koszalinie (link).

Maria Klimków, sekretarz OZ Sudeckiego PZD dodaje, że  „treść artykułu jest rażąco stronnicza, tendencyjna i obliczona na negatywną społeczną ocenę na temat istnienia rod w miastach oraz funkcjonowania PZD, który nie ma wprawdzie broni w postaci „niezależnych mediów”, ale ma ponad milion rodzin swoich członków. Do  tych członków, czyli do społeczeństwa, media co rusz „strzelają ślepymi nabojami” w postaci rozmaitych publikacji obliczonych na udowodnienie słusznej „z logiką rynkową” walki z ogrodami w miastach. Artykuł ten jest dorzuceniem, niczym kamyczka do ogrodu, kolejnej bezpodstawnej krytyki do rozpętanej nagonki medialnej w tematyce ogrody i PZD przed ogłoszeniem wyroku przez Trybunał Konstytucyjny” (link).

W artykule Joanny Solskiej pojawia się wiele innych, nieprawdziwych informacji i przekłamań. Na wszystkie reagują działkowcy, czego potwierdzeniem są kolejne z napływających do KR PZD listów. Publikujemy je poniżej:

 

 (mz)

Stanowisko KR PZD

ROD "35 Lecia" w Zielonej Górze

Stefan Kostrzewa z ROD "Stokrotka" w Świebodzicach

Jerzy Komarnicki z ROD "22 Lpica" w Zielonej Górze

Prezydium OZ PZD w Szczecinie

Okręgowy Zarząd PZD w Kaliszu

Okręgowy Zarząd PZD w Koszalinie

Okręgowy Zarząd PZD w Lublinie

Okręgowy Zarząd Świętokrzyski PZD

Karol Wojtysiak z ROD "Zacisze" w Żaganiu

Józef Romanowski ze Szczecina

Okręgowy Zarząd PZD w Kaliszu

Ryszard Dorau z ROD im. T. Kościuszki w Grudziądzu

Elżbieta Dziedzic z Legnicy

OZ w Częstochowie

Longina Ciesielska, czlonek prezydium OZ PZD w Słupsku

Anna Żółtowska z Piły

Prezes OZ Piła Marian Praczyk

 

Powrót

Copyright © 2021 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio