Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Przegląd mediów

Działkowcy: Zostawcie nasze działki nie zamieniajcie ich w park - 30.10.2020

Działkowców z ogródków przy ul. Wieniawskiego w Rzeszowie zmroziła wiadomość, że miasto po raz kolejny wyciąga ręce po ten teren. Chce go zamienić w park. Chociaż dookoła są głównie domki jednorodzinne i szeregowe z własnymi ogrodami.

Podkarpacki Okręg Polskiego Związku Działkowców napisał petycję do radnych o nieuchwalanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Słocina - Zachód". Zauważa, że Rzeszów jako miasto wojewódzkie, ma najmniejszą liczbę ogrodów działkowych w kraju. Ich dalsze ograniczanie jest bezsensowne, niezrozumiałe, krzywdzące - mówią działkowcy.

Przypomnijmy. W kwietniu pisaliśmy, że radni miejscy chcą głosować za planem zagospodarowania przestrzennego zachodniej Słociny, a więc także za likwidacją Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Zdrowie".

Roman Dziobak: Działkowcy nie kryją, że będą zrozpaczeni decyzją radnych o odebraniu im ogródków. Niektórzy uprawiają działki od lat 80-tych ubiegłego wieku ogrodzonych, zadbanych, wypielęgnowanych, zajmujących pas o długości ok. 1300 i szerokości ok. 50. Na szczęście punkt ten został wykreślony z obrad. Ale temat wrócił jak bumerang. Ku ponownemu przerażeniu działkowców, że chce się im odebrać kawałek ziemi. W uchwale czytamy, że ogrody „służą wąskiej grupie użytkowników", a w ich miejscu planowany jest park, drogi dojazdowe, alejki, oczka wodne, urządzenia infrastruktury technicznej. - A jak należy przypuszczać zapewne deweloper w sąsiedztwie i na części terenu postawiłby także budynki mieszkalne i usługowe - nie mają wątpliwości działkowcy. Nie mogą się z tym pogodzić.

- Nasze ogrody to ponad 160 działek, które gospodarują zarówno starsi ludzie, jak i coraz więcej młodych rodzin z dziećmi. Jeśli wziąć pod uwagę, że z każdej z tych działek korzystają 4 osoby z rodziny, a z pewnością jest ich więcej, to jak można mówić, że to jednostki? -pyta Roman Dziobak, prezes zarządu ogrodów „Zdrowie". - To co najmniej 640 osób! Dla przykładu, z pobliskiego parku z placem zabaw w Słocinie, z reguły korzysta 20 - 30 osób.

Agnieszka Sycz z Okręgowego Zarządu Podkarpackiego Związku Działkowców w Rzeszowie dodaje, że zupełnie niezrozumiałe jest przekształcanie dobrze funkcjonującego ogrodu w jakiś mini park. - Ja wiem, że na razie to tylko uchwalenie planu, ale każdy jest świadomy tego, że wiąże się to w przyszłości z likwidacją działek - mówi. - Radni, którzy twierdzą, że winnym miejscu można stworzyć nowy ogród, nie mają zielonego pojęcia o czym mówią, nie zdają sobie sprawy, na czym polega założenie działki! To nie taka prosta sprawa, zwłaszcza dla seniorów 70 plus, którzy swoje ogrody tworzyli lata. Nie zdążyliby nawet zjeść czereśni czy jabłka z nowo posadzonych drzew. Nad tym nikt się nie zastanawia. Intencje deweloperów są najważniejsze. Jesteśmy zaniepokojeni, że tak się stawia sprawę i nie kieruje dobrem ludzi. W końcu działkowcy to też mieszkańcy Rzeszowa. Zainwestowali swoje oszczędności.

Wskazuje, że są w sąsiedztwie wolne, niezagospodarowane tereny. Tam można stworzyć park. Wiele rodzin z nowo wybudowanych w sąsiedztwie bloków i szeregówek kupiło działki w ogrodach „Zdrowie" lub na sąsiednich. Nie chcą tu żadnego parku. Podobnie jak właściciele okolicznych domów jednorodzinnych. Sprawa została skierowana do komisji zagospodarowania przestrzennego. Działkowcom bardzo zależy, by mogli uczestniczyć w tym spotkaniu. Wierzą, że radni mogą zmienić zapisy planu. W obronie działkowców występuje m.in. Mirosław Kwaśniak radny miasta z klubu Rozwój Rzeszowa. - Starsi traktują je jak sanatorium. Wkładają w działki serce i nie wolno im tego odbierać. Trzeba z tymi ludźmi rozmawiać i szanować ich, bo przecież przepracowali całe życie nie tylko dla siebie, ale również dla Polski.

Beata Terczyńska

Źródło: Gazeta Codzienna Nowiny

 

Powrót

Copyright © 2024 Polski Związek Działkowców All rights reserved.