Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

Współpraca działkowców z Zarządem ROD - 09.11.2015

Z nazwy Rodzinne Ogrody Działkowe wynika, że są one dla rodzin i moim zdaniem powinna w nich panować rodzinna atmosfera, wzajemne zaufanie i pomoc oraz dbanie o mienie wspólne, tak jak jest w rodzinie w normalnym domu. Nieodzownym jest także dobre współdziałanie działkowców z zarządami ogrodów. W wyborze zarządu postawiliśmy na najlepszych, na tych którzy chcą pracować i dokładać starań, aby ogrody funkcjonowały po pierwsze – zgodnie z obowiązującym prawem, a po drugie – zgodnie z uchwałami, które podjęliśmy na walnym zebraniu. To my tymi uchwałami zdecydowaliśmy jakie zadania mają być realizowane dla ogrodu i jak ma zarząd pracować. Powinniśmy więc pomagać zarządom w rozwiązywaniu problemów w ogrodach, zwłaszcza, że te problemy dotyczą wszystkich działkowców. Dobre słowo i rada zawsze pomaga a przynajmniej nie przeszkadza. Nie odsuwajmy się od zarządu, bo to przecież też działkowcy, tyle że powołani przez nas do pracy dla nas.

Na stronach internetowych Okręgu Sudeckiego i Krajowej Rady PZD kilka miesięcy temu przeczytałam o dudkach - szkodnikach w ogrodach (W ogrodach działkowych zdarzają się tacy, którzy usiłują szkodzić działkowcomi postanowiłam podzielić się własnym doświadczeniem o szkodniku w moim ogrodzie. Mam działkę od 1975 roku. Przez wiele lat nikt z działkowców złego słowa nie powiedział o pracy zarządów w moim ogrodzie. Owszem, narzekania zaczęły się od czasu kiedy mamy bezrobotnych i bezdomnych w naszym państwie i oczywiście w Jeleniej Górze, którzy pojawili się też na naszych działkach. Zarząd mojego ogrodu potrafił nawiązać właściwą współpracę z miejscową policją i strażą miejską, której efektem jest wyraźne zmniejszenie się kradzieży a i bezdomni w okresie zimy raczej unikają noclegu w altanach. W mojej ocenie nic więcej nie da się zrobić ani przez zarząd ogrodu ani przez służby policji i straży miejskiej. Wytępienie złodziejstwa po prostu nie jest możliwe ani w państwie, ani w ogrodach działkowych i każdy rozsądny działkowiec o tym wie i ubezpiecza swoje mienie na działce. Ludzie mieszkania zamykają na klucz, idą do pracy, a po powrocie do domów okazuje się, że złodzieje splądrowali im mieszkania. Czy mają mieć pretensje i żądać od administratora budynku żeby im mieszkań pilnował przed złodziejami?

Tymczasem w moim ogrodzie znalazł się kilka lat temu taki „doradca”, któremu obojętne były kradzieże na działkach. Zaczął działać dopiero jak jego altanę okradli i domagał się aby zarząd pozamykał bramy do ogrodu na stałe i każdemu działkowcowi dał klucz i już złodziejstwa nie będzie. Działkowcy nie zaakceptowali takiego żądania z prostej przyczyny. Złodziejowi zamknięta brama do ogrodu nie jest żadną przeszkodą, podobnie jak zamknięta na klucz altana.

Nie pogodził się z tym ów szkodnik w naszym ogrodzie i zaczął namawiać działkowców aby się wyłączyli z PZD, ponieważ zarząd nie zlikwidował kradzieży na działkach. Jak by tego było mało, to chodzi po ogrodzie i pyta działkowców, czy uczestniczą w walnych zebraniach. Wie, że nie wszyscy przychodzą na zebrania i nie wiedzą jak zarząd pracuje, jak gospodarzy się pieniędzmi itd. Jeśli usłyszy, że nie chodzą, wówczas zaczyna ich indoktrynować przeciwko Polskiemu Związkowi Działkowców i zarządowi ogrodu. Pomawia zarząd o wszystko co tylko chyba sam potrafiłby zrobić. Namawia działkowców, aby nie płacili opłat ogrodowych. Na szczęście działkowcy nie ulegają dudkowatym namowom z prostej przyczyny – nie mają powodów czynić zarzutów swojemu zarządowi. Nie mniej jednak takie zjawisko w ogrodzie jest szkodliwe, ponieważ pojawiają się nowi działkowcy, którzy z niewiedzy mogą dać wiarę doradcy – szkodnikowi i zamiast rodzinnej atmosfery w ogrodzie, pojawi się nieufność do zarządu, skłócenie pomiędzy działkowcami i w końcu zniechęcenie zarządu do pracy.

Może jestem w błędzie, jednak w mojej ocenie działkowcy powinni bronić swoje zarządy przed wszelkimi próbami podważania ich pracy i wprowadzania nieporozumień i zamętu w ogrodach. W rodzinnych ogrodach działkowych nie powinni mieć miejsca szkodnicy i frustraci, którym działka służy po to, aby mieli gdzie i na kogo wyładować swoje niezdrowe emocje. Nie powinniśmy ulegać prowokatorom, którzy próbują nas zarazić swoim dyktatem nie mającym nic wspólnego z naszą ogrodową wspólnotą.

Na marginesie moich spostrzeżeń o rodzinnej atmosferze w ogrodach działkowych radziłabym tym, którzy bez namysłu i zastanowienia namawiają działkowców do wyłączenia się z Polskiego Związku Działkowców, aby odwiedzili stronę internetową wyłączonego ze Związku ogrodu „Krępa – Rosa”. Zobaczymy tam ile kosztuje działkowców utrzymanie ogrodu http://kreparosa.blogspot.com/p/opaty.html. W wyłączonych ogrodach nie ma taniego korzystania z działek, a będzie jeszcze droższe za kilka lat, jak trzeba będzie inwestować w remonty lub wymianę zużytej infrastruktury ogrodowej. Nie będzie już dofinansowania a nawet sfinansowania kosztów remontu w ogrodzie przez PZD. Wszystkie koszty będą musieli pokryć działkowcy. Widocznie tak chcieli, skoro się wyłączyli ze Związku. A może ulegli namowom prowokatorów, którzy rozpowszechniali wśród działkowców wizję „ wolność Tomku w swoim domku”. Szkoda tylko, że nie uświadomili wówczas działkowców, że po wyłączeniu się z PZD ich ogród będzie obowiązywać to samo prawo, które obowiązuje ogrody w PZD.

SP działkowiec z ROD „Nad Potokiem” w Jeleniej Górze

Powrót

Copyright © 2019 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio