Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

OZ Śląski odpowiada na artykuł Marka Wielgo „Ogrody nadal w rękach PZD” opublikowany w Gazecie Wyborczej - 26.01.2015

Oto kolejny artykuł redaktora Marka Wielgo, który porusza kwestie rzekomego utrudniania przez PZD zebrań wszystkich działkowców i po raz kolejny zmuszeni jesteśmy odpowiedzieć na zamieszczone w Gazecie Wyborczej z dnia 21 stycznia 2015 r. nieprawdziwe informacje. 

W pierwszej kolejności wyjaśnić należy, że Okręgowy Zarząd Śląski PZD z całą pewnością zdążył poznać przebieg zebrań wszystkich działkowców (około 620 ROD), a także prawdziwe oblicze grupy inicjatorów wyodrębniania się ogrodów Okręgu Śląskiego z PZD. Przy tym, co należy podkreślić, chodzi o zwartą grupę osób, nie zaś o świadome i samodzielne inicjatywy grup działkowców z poszczególnych ogrodów. 

Zapewne to na jej zlecenie powstał również wymieniony, pełen negatywnych przekazów, artykuł wtykający pomiędzy wierszami receptę na wyłączenie się ze „złego” PZD (m.in. słowa: „Gdyby działkowcy w twoim ogrodzie dojrzeli w końcu do decyzji powierzenia zarządzania nim nowemu stowarzyszeniu”, „zabagnioną przez PZD sprawę własności części gruntu…”). Smutne jest jedynie to, że tak prestiżowe czasopismo jak Gazeta Wyborcza wyraziło zgodę na jego publikację. Być może wynika to z faktu, że czytelnicy preferują te artykuły, które przekazują informacje negatywne, a nie pozytywne. Po redakcji wymienionego czasopisma można byłoby jednak spodziewać się bardziej ambitnego doboru publikacji.

Wracając do tematyki artykułu, autor tekstu porusza ważną kwestię zebrań wszystkich działkowców, które zgodnie z nową ustawą o rodzinnych ogrodach działkowych musiały się odbyć  do 19 stycznia 2015 roku. Pomimo próby przedstawienia wyników tych zebrań w negatywnym świetle, trudno jednak oprzeć pozytywnemu wrażeniu, iż niewiele ROD zdecydowało się wyłączyć ze struktur PZD i założyć własne stowarzyszenie, a zatem działkowcy ufają Polskiemu Związkowi Działkowców jako organizacji, która od lat broni ich praw i ogrodów, a przy tym stworzyła i nadal rozbudowuje wewnętrzne procedury, gwarantujące jej stabilność ekonomiczną i prawną.

Na marginesie jedynie wspomnieć należy, iż w artykule kilkukrotnie pojawia się wzmianka o ROD 'Azalia' w Zabrzu, w tym informacja o nieuregulowanym uprzednio stanie prawnym gruntów użytkowanych przez tenże ogród. W tym względzie należy poinformować czytelników, iż ogród ten otrzymywał ze strony PZD zalecenia, aby nie wyrażać zgody na zajmowanie gruntów nienależących do PZD (sąsiadujących z nim), jednakże Zarząd ROD 'Azalia' (obecnie ściśle związany z grupą inicjatorów wyodrębnienia się rodzinnych ogrodów działkowych Śląska z PZD) zezwalał kolejnym działkowcom na tworzenie działek ogrodowych na gruntach prywatnych. Obecnie zaś, kiedy został zmuszony samodzielnie ponieść za te decyzje odpowiedzialność, będzie publicznie pomniejszał swoją winę za istniejący stan rzeczy. Zapytać się jedynie należy jak za niższą składkę, o której mowa w artykule Pana redaktora Marka Wielgo, Zarząd ROD 'Azalia' ureguluje stan prawny zajętych gruntów. Wspomnieć jedynie należy, iż koszty postępowania sądowego w podobnych sprawach sięgają nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych, o czym Zarząd ROD Azalia swoich działkowców z pewnością nie poinformował.

Wracając natomiast do zebrań działkowców w sprawie wyboru stowarzyszenia ogrodowego podkreślić należy, że PZD OZ Śląski zajmował się szczegółowo weryfikacją dokumentów, które spływały do  okręgu po odbytych zebraniach. Dlatego też od razu rozwiewamy wątpliwości na pytanie:

Czy wśród ogrodów, które pozostały w PZD były i takie, w których nie udało się uzyskać odpowiedniego kworum w czasie zebrań?

Odpowiedź na to pytanie jest oczywiście twierdząca, aczkolwiek dotyczy to zdecydowanej mniejszości ogrodów. Było natomiast wiele takich, w których uchwały w sprawach pozostania w PZD były podjęte jednomyślnie, co według wiedzy OZ Śląskiego nie zdarzyło się w żadnym z wyłączających się ogrodów. Z zebranej dokumentacji wynika, że były także i takie ogrody, którym nie udało się zebrać kworum, co się z tym wiąże ogród automatycznie pozostawał w strukturach PZD. Z opinii działkowców wynika natomiast, że wiedząc, iż brak kworum spowoduje pozostanie ogrodu w PZD po prostu demonstracyjnie rezygnowali oni z udziału w zebraniu, akceptując pozostanie w strukturach PZD. Brak kworum jest w takiej sytuacji niewątpliwie wyrazem demokratycznie podjętej decyzji społeczności danego ogrodu w sprawie pozostania w strukturach PZD.

Czy PZD sabotował ustawowe zebrania wszystkich działkowców ?

Z takim zarzutem, w żaden sposób nie można się zgodzić. Bardzo wielka szkoda, że Pan redaktor Marek Wielgo nie wziął  udziału chociażby w jednym zebraniu ROD, który wyodrębnił się ze struktur PZD, a które tak promuje Marek Wielgo.  Z pewnością Pan redaktor poznałby prawdziwe oblicze tych osób, którzy na siłę starają się odłączyć ogrody od PZD wbrew woli części użytkowników działek. Na uwagę zasługuje fakt, że od samego wejścia w życie nowej ustawy o ROD i obowiązku zwołania zebrań wszystkich działkowców, Polski Związek Działkowców starał się jak najlepiej przygotować wszystkie jednostki do organizacji tych zebrań. W tym celu organizowano dziesiątki szkoleń, drukowano setki stron materiałów i druków, które miały pomóc Zarządom ROD w organizacji i przeprowadzeniu ustawowych zebrań. W naszej opinii to się udało, bo zebrania przebiegły sprawnie i bez większych komplikacji.

Jednak były również zebrania, w których udział brali przedstawiciele grupy inicjatywnej wyodrębnienia się rodzinnych ogrodów działkowych Śląska, którzy teraz zarzucają PZD rzekome utrudnianie zebrań. W rzeczywistości jednak było zupełnie inaczej. Zdarzały się sytuacje, że Zarząd ogrodów musiał zwrócić się o pomoc służb ochrony, aby osób tych nie dopuścić do udziału w zebraniu. Podkreślić przy tym należy, że o ile przedstawiciele PZD mieli prawo brać udział w takich zebraniach i obserwować ich przebieg i zgodność z ustawowymi wymogami, to osoby spoza ogrodów podejmujących decyzję w sprawie przynależności do określonego stowarzyszenia ogrodowego nie miały do tego prawa.

Zebrania, którymi przedstawiciele wspomnianej grupy kierowali, odbywały się w sposób nieprawidłowy, naruszając podstawowe standardy obowiązujące w PZD, dlatego działkowcy, broniąc swojego interesu, zawiadamiali o tym Zarząd OZ Śląskiego, który zmuszony w sądzie rejestrowym ujawniać wykazane nieprawidłowości.

W takich wypadkach niejednokrotnie, wbrew przepisom prawa, kierujący zebraniem nie udzielali bądź utrudniali przedstawicielowi PZD zabranie głosu, a w skrajnych przypadkach nie dopuszczali ich w ogóle do udziału w zebraniach.

PZD nigdy nie wyrzucał z sali osób, które tworzyły komitet założycieli nowego stowarzyszenia, jeżeli były to osoby z danego ogrodu. Podkreślić bowiem należy, że zgodnie z wymogiem ustawy o ROD komitet założycieli nowego stowarzyszenia musiał zostać wybrany z grona działkowców danego ROD. Natomiast z przykrością stwierdzamy, że grupa skonfliktowanych z PZD działaczy starała się za wszelką cenę namawiać działkowców do wyodrębnienia ogrodu ze struktur PZD, jednocześnie wprowadzając chaos w obradach. Z uzyskanych opinii działkowców wiemy, że niektórzy z powodu wprowadzonego zamętu opuszczali sale obrad, inni zaś nie wiedzieli za jaką uchwałą głosują, gdyż nie przekazywano jednoznacznej treści uchwał, a ponadto powtarzano głosowanie aż do uzyskania pozytywnego skutku (większości, która odpowiadała kierującym zebraniem).

Powyższe wyjaśnienia ukazują prawdziwe oblicze niektórych, aczkolwiek odosobnionych sytuacji, w których udział brały osoby w żaden sposób niemające na uwadze dobra ogrodów. PZD zawsze stara się stać na straży przepisów prawa, bowiem zdajemy sobie z ogromnej liczby działkowców, którzy nam zaufali, a którzy bardziej cenią sobie rzetelność i praworządność funkcjonowania, niż niejasne i krnąbrne działanie osób skonfliktowanych z PZD.  

Powrót

Copyright © 2021 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio