Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

Działkowcy nie gęsi, swój rozum mają - 23.01.2015

W wydaniu Gazety Wyborczej z dnia 21 stycznia 2015 r. w dodatku "Dom" ukazał się artykuł pt. „Ogrody nadal w rękach PZD” autorstwa red. Marka Wielgo, którego stosunek do PZD jest znany czytelnikom już od dawna. Cały tekst można przeczytać tutaj.

Ten artykuł jest niczym innym jak namawianiem działkowców do wyłączenia się z PZD.  Przy tej okazji autor rzuca szereg oszczerstw pod adresem Związku, przypisując mu nieuczciwość i manipulacje, które określa bardzo wymownym słowem - sabotaż.

Nasuwa się pytanie: czy podstawą zarzutu rzekomego sabotażu jest druzgocąca porażka w demontażu Polskiego Związku Działkowców, na którą tak liczyli nasi przeciwnicy? Niezależnie od przyczyn autor w swoim artykule zniekształca fakty, przez co nie ukazuje prawdziwej sytuacji.

Związek wdrożył ustawę o ROD

Polski Związek Działkowców stoi na straży przestrzegania ustawy o ROD z 13 grudnia 2013 roku. Z ogromną odpowiedzialnością podchodzi do wypełniania jej postanowień. Wielkim wyzwaniem dla Związku było wdrożenie przepisów nowej ustawy o ROD, a przede wszystkim przeprowadzenie zebrań ustawowych.

Ustawa o ROD zobowiązała PZD do zwołania zebrań tylko w jednym celu - aby działkowcy podjęli decyzję o wyborze stowarzyszenia zarządzającego ich ogrodem. PZD, mając szacunek do prawa i milionowej społeczności działkowców, na żadnym etapie nie utrudniał ich zwoływania. Co więcej, Związek dołożył wszelkich starań, aby w pełni zrealizować zapisy ustawy. Prezydium Krajowej Rady uchwaliło szczegółowe wytyczne do przeprowadzania zebrań ustawowych. Opracowało ono również szereg dokumentów mających wspierać zarządy ROD przy zwoływaniu i przeprowadzaniu zebrań, a materiały te zostały udostępnione na stronie internetowej pzd.pl.

Wyniki zebrań wskazują, że zarządy ROD potraktowały tę sprawę bardzo poważnie. Wzięły one pod uwagę fakt ogromnego znaczenia decyzji, jaką mieli podjąć działkowcy, i że ustawodawca  cały proces jej podejmowania obwarował wymogami formalnymi. Sprostanie przepisom ustawy powodowało, że zarządy ROD ponosiły ogromne koszty związane ze zwołaniem zebrań i rozesłaniem zawiadomień o jego planowanym odbyciu (działkowiec mógł zostać powiadomiony o zebraniu wyłącznie listem poleconym lub pocztą kurierską). Ponadto zarządy ROD musiały dopilnować, aby w zebraniach uczestniczyły wyłącznie osoby do tego uprawnione. Ustawa wymagała, aby w zebraniu uczestniczyła ściśle określona liczba działkowców, których obecność na zebraniu i oddanie głosu są niezbędne, aby podjąć wiążącą decyzję.

Na  ponad 4900 przeprowadzonych zebrań, PZD odnotował nieliczne przypadki naruszania ustawowych zasad ich przeprowadzania. Te nieprawidłowości i uchybienia, mające wpływ na treść decyzji działkowców, były zgłaszane przez organy Związku do sądów rejestrowych, które badały zgodność procedury z prawem. W przypadku stwierdzenia naruszenia procedury odmawiały dokonania wpisu stowarzyszenia do rejestru. Tak się stało choćby w przypadku Stowarzyszenia Ogrodowego „Zagórze” w Sosnowcu - założonego przez byłego prezesa Okręgowego Zarządu Śląskiego PZD, który został odwołany ze wszystkich pełnionych wysokich funkcji w Związku z powodu działań na szkodę PZD w zakresie inwestycji prowadzonych przez OZ Śląski. Sąd Rejonowy w Katowicach, Wydział VIII Gospodarczy KRS, w swoim postanowieniu o odmowie wpisu zakwestionował procedurę zwołania i przeprowadzenia zebrania. W innych przypadkach nakazywano ponowne zwołanie zebrania, nawet wówczas, gdy jego rozstrzygnięcie było korzystne dla PZD.

Legenda „Kwitnącej Doliny”

ROD „Kwitnąca Dolina” w Swarzędzu pozostał w strukturach PZD, co zostało przyjęte ze szczególną radością przez działkowców z tego ogrodu. Dlaczego? Ponieważ jest to ogród, wobec którego wielokrotnie były podejmowane próby przejęcia przez tzw. stowarzyszenie „Zielona Dolina”, które działa niezgodnie z ustawą o ROD z 13 grudnia 2013 roku. Gazeta Wyborcza zarzuca PZD stronniczość w przedstawianiu wyników zebrań ustawowych, ale one bronią się same, ponieważ na 130 działkowców biorących udział w zebraniu  w ROD „Kwitnąca Dolina” w Swarzędzu za pozostaniem w PZD głosowało 116 działkowców, 9 głosowało za wyodrębnieniem, a 5 wstrzymało się od głosu. Radość działkowców wynika z tego, że sytuacja w ogrodzie „Kwitnąca Dolina” w Swarzędzu była wyjątkowo trudna i zachodziła obawa, że zebranie, na którym miała zostać podjęta decyzja o tym jakie stowarzyszenie ma dalej prowadzić ogród,  może nie odbyć się zgodnie z przepisami ustawy o ROD. Działkowcy świadomie jednak wybrali przynależność do PZD.

Warto przypomnieć, że na czele stowarzyszenia „Zielona Dolina”, które chciało nielegalnie przejąć ogród, stoją przeciwnicy PZD: I. Jarząbek i D. Wieliński. Pan Jarząbek został pozbawiony członkostwa zwyczajnego PZD oraz prawa użytkowania działki po tym, jak wybudował „altanę" o pow. około 60 m² i w niej zamieszkał. Legalność budowy badał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego od 2009 roku i uznał ją za samowolę budowlaną. Potwierdził to w 2012 r. swoim wyrokiem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który nakazał rozbiórkę samowoli. Sprawa oparła się również o Naczelny Sąd Administracyjny, który utrzymał w mocy wyrok nakazujący rozbiórkę altany.

Pan Jarząbek wielokrotnie łamał też prawo dopuszczając się aktów wandalizmu i przemocy wobec innych działkowców. Ponadto członkowie stowarzyszenia „Zielona Dolina” byli aktywni w procesie prac nad nową ustawą o ROD, sprzeciwiając się zapisom projektu obywatelskiego i przedstawiając parlamentarzystom w niekorzystnym świetle PZD. Autor artykułu nie ma jednak zamiaru rzetelnie przedstawić sprawy. Redaktor Wielgo buduje opinię o całym Związku tylko na podstawie plotek i pomówień pojedynczych osób, a czytelnik ma przecież prawo do prawdy, której Polski Związek Działkowców się nie boi. Misją mediów winno być rzetelne przekazanie informacji, a nie manipulacja nimi.

Autor posiłkuje się określeniami jak z magla, nazywając zarządy ROD „towarzystwami wzajemnej adoracji”. Zapomina, że te zarządy nie są przywożone w teczce, tylko są nimi osoby, które także są działkowcami, wybranymi przez innych działkowców danego ogrodu. Nawet jeśli ogród zdecyduje się odłączyć, to jego władze będą wybierane identyczne. Jak na to  nie spojrzeć „towarzystwo wzajemnej adoracji” to nikt inny, jak działkowcy wybierani przez innych działkowców w ramach tego samego ogrodu.

Słowa redaktora Wielgo o „towarzystwach wzajemnej adoracji” obrażają około 100 tysięcy ludzi działających w zarządach i komisjach ROD, których postrzega jako ludzi starszych i nieporadnych.

Należy wyraźnie podkreślić, że wiek działkowca działającego w PZD nie ma nic wspólnego z jego kompetencjami. Warto dodać, że działkowcy to nie tylko seniorzy. Coraz więcej wśród naszej społeczności jest młodych rodzin z dziećmi. Co więcej, powinniśmy sobie życzyć, aby było jak najwięcej osób w zaawansowanym wieku, które są tak sprawne umysłowo i fizycznie jak polscy działkowcy.

Wspominane przez redaktora Wielgo z taką pogardą „towarzystwo wzajemnej adoracji” nie kieruje się w swoim działaniu wyłącznie własnym interesem. Nawet gdyby znalazły się jednostki, które chciałyby postępować w ten sposób, to jest to po prostu niemożliwe. Działkowcy co roku na walnych zebraniach oceniają działalność zarządów swoich ogrodów. Ponadto co cztery lata odbywają się walne zebrania sprawozdawczo – wyborcze, na których wybierane są władze ogrodu. Jeżeli działkowcy nie chcą, aby dany zarząd prowadził dalej ich ogród, po prostu go nie wybierają i nie są zobowiązani do uzasadniania swojej decyzji. Nie traktujmy działkowców jak gęsi, bo swój rozum mają i nie przeszkadza im w tym ich wiek.

Działkowcy są dojrzali                    

Autor artykułu przypomina działkowcom, którzy jeszcze nie „dojrzeli”  do podjęcia decyzji o powierzeniu zarządzania ogrodem nowemu stowarzyszeniu, że nie wszystko jest jeszcze stracone, bo kolejną szansę na to będą mieli już za dwa lata.

Zastosowane tego sformułowanie jest obrazą dla działkowców, bo czytając ten fragment artykułu można stwierdzić, że pan Wielgo uważa, ze światli i dojrzali są tylko ci, którzy powołali własne stowarzyszenie i odłączyli się. Z kolei pozostałe 95% działkowców, którzy się na to nie zdecydowali, są niedojrzałymi i zacofanymi obywatelami. Już z tego fragmentu wynika cały stosunek pana Wielgo do samych działkowców, ogrodów i Związku. Autor artykułu wie lepiej od działkowców jak będzie funkcjonował każdy ogród i chętnie udziela wszystkim rad. Działkowcy jednak dziękują za rady i z nich nie skorzystają, bo są bardziej świadomi niż to się wydaje redaktorowi Wielgo.

Związek nie ma żadnych wątpliwości co do dojrzałości społeczności działkowców.  Najlepszym jej potwierdzeniem jest wywalczenie obecnej ustawy o ROD, której obywatelski projekt poparło niemal milion obywateli. Kolejne 700 000 podpisów zostało złożonych pod obywatelskim projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo budowlane. Ponadto działkowcy wysłali  tysiące listów do instytucji państwowych w obronie ustawy o ROD, swoich ogrodów, jak również pomagając działkowcom z innych rejonów Polski. Społeczność działkowców jest nie tylko dojrzała, ale również świadoma i to ona podjęła decyzje o przyszłości swoich ogrodów po rozważeniu wszelkich argumentów.

Członkostwo nie jest przymusowe

Od ubiegłego roku nikt kto chciał uprawiać działkę w ROD, a nie chciał być członkiem PZD, nie musiał nim być. Ustawa o ROD, która weszła w życie 19 stycznia 2014 r., rozłączyła kwestię członkostwa w stowarzyszeniu z prawem do działki, zachowując oczywiście konieczność partycypowania wszystkich działkowców w kosztach utrzymania ogrodu. Tak więc jeśli znaleźli się tacy, którzy nie chcieli mieć wpływu na losy ogrodu, w tym na ustalanie wysokości opłat  na walnym zebraniu,  nie tracąc możliwości korzystania z uroków działki, mieli i mają do tego pełne prawo. Tylko wątpliwe z tego wynikają korzyści. W nowej rzeczywistości prawnej stworzonej przez ustawę o ROD składka członkowska stała się świadczeniem symbolicznym (6 zł), które potwierdza przynależność do PZD. Składkę zebraną od członków PZD w ROD zarząd może przeznaczyć w całości na realizację celów statutowych.

Pan Redaktor wprowadza w błąd czytelników informując ich o spodziewanych oszczędnościach w przypadku wystąpienia ze Związku. Rzeczywiście wówczas składka członkowska nie będzie dotyczyła takich osób, ale nie oznacza to, że zaoszczędzą 6 zł. Będzie to zależało od wysokości opłat  jakie uchwali walne zebranie.  Przy okazji tych oszczędności warto zaznaczyć, że Pan redaktor myli składkę członkowską z opłatą na zarządzanie, która będąc częścią składową kosztów funkcjonowania ROD jest uiszczana przez wszystkich działkowców w postaci opłat ogrodowych niezależnie od tego czy są członkami stowarzyszenia, czy nie. Potwierdza to art. 33 ust 2 ustawy o ROD, gdzie wymienione są przykładowe koszy funkcjonowania ROD, do których zalicza również wydatki związanie z zarządzaniem ROD. Oznacza to, że  nie ma możliwości, żeby korzystać z działki i nie płacić na zarządzanie. Sprawą oczywistą jest, że zarządzanie ogrodem przez zarząd generuje koszty, ale pozwala na sprawne funkcjonowanie ROD, dzięki czemu działkowcy mogą korzystać z wody, energii elektrycznej, z ochrony oraz mają zapewniony porządek i czystość w ogrodzie. Nikt więc nie uniknie wnoszenia opłat ogrodowych, których wysokość ustalana jest przez walne zebranie, w którym prawo uczestniczenia i głosu mają wyłącznie członkowie stowarzyszenia.

Stowarzyszenie Ogrodowe „Azalia” w Zabrzu

Jako przykład stowarzyszenia, na którym inne ogrody powinny się wzorować  autor artykułu stawia  Stowarzyszenie Ogrodowe „Azalia” w Zabrzu, które stało się następcą prawnym ROD „Koksownik”. Redaktor Wielgo zarzuca też PZD zaniedbanie sprawy własności części gruntu, na którym znajduje się ogród. Tymczasem fakty świadczą o tym, że pani prezes obecnego stowarzyszenia, a wcześniej zarządu ROD, świadomie przydzielała działki na prywatnym gruncie poza terenem ROD, a teraz ma pretensje do Okręgowego Zarządu Śląskiego PZD, że tego nie usankcjonował. Jednak mimo to, że ogród wyłączył się z PZD, OZ Śląski prowadzi działania mające na celu wyjaśnienie tej sprawy. Niech piwo piją Ci, którzy go nawarzyli.

Źródło wiedzy

Co najmniej kilka rzeczy pan Wielgo mógłby sprawdzić zanim je opisze, żeby ślepo nie powtarzać tego, co powie mu ktoś inny. Żaden ogród za przesyłane wydawnictwa nie płacił i nie płaci. Wydawnictwa te, zdaniem zdecydowanej większości ogrodów stowarzyszonych w PZD, pełnią niezwykle ważną funkcję komunikacyjną. Jeśli wiedza, aktualne powszechne przepisy prawne,  wewnątrzorganizacyjne regulacje prawne na temat zasad funkcjonowania rodzinnych ogrodów działkowych, jak również wszelkie zmiany dotyczące realizacji praw przysługujących działkowcom uznawane są za „zbędne”, należy się zastanowić nad sensem i podstawami funkcjonowania takiego ogrodu. Ogrody PZD chętnie korzystają ze wszelkiego rodzaju wydawnictw związkowych, jako jedynego źródła informacji o działalności Związku, przepisach prawnych regulujących ich działalność, jak również znacznie ją ułatwiających.

Wygrali działkowcy

Zdajemy sobie sprawę, że wynik zebrań ustawowych, gdzie 95% ogrodów  zdecydowało o pozostaniu w PZD jest zaskoczeniem dla przeciwników Związku, którzy zacierali już ręce na myśl o jego rychłym upadku.

Jeszcze nigdy w dotychczasowej historii PZD, Związek nie był poddany takiej weryfikacji przez samych działkowców. A jednak  sprawdził się i przeszedł ją z wynikiem bardzo dobrym.  Po przeczytaniu artykułu pt. „Ogrody nadal w rękach PZD” nasuwa się wniosek, że sukces Związku jest niewygodny dla jego przeciwników i stanie się on kanwą do popisania się przez nich kreatywnością w wynajdywaniu kolejnych metod atakowania go.

Fakt pozostania 95% ogrodów w strukturach PZD potwierdza ogromne zaufanie dla Związku ze strony działkowców świadomych roli i znaczenia ogólnopolskiej organizacji w minionych latach, ale także obecnie kiedy pojawiają się kolejne zagrożenia dla ROD i indywidualnych użytkowników działek.

 

Zofia Rut-Skórzyńska

Agnieszka Drążek

Biuro Krajowej Rady PZD

Powrót

Copyright © 2018 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio