Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

Wola miliona obywateli nie może być lekceważona - 18.07.2014

Sz.P.

                                                                                              Prof. Dr hab. Teresa Lipowicz

                                                                                              Rzecznik Praw Obywatelskich

                                                                                              Biuro RPO

                                                                                              Al. Solidarności 77

                                                                                              00-090 Warszawa

 

 

            Po zapoznaniu się z listem Pani Rzecznik Praw Obywatelskich skierowanym do Minister Infrastruktury i Rozwoju Pani Elżbiety Bieńkowskiej z dnia 20.06.2014r. oraz pismem Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego z dnia 7 kwietnia 2014r., skierowanym do RPO wraz z pismami „Małopolskiego Towarzystwa Ogrodów Działkowych”
w Krakowie oraz „Stowarzyszenia Ogrodów Działkowych Region Bieszczadzki w Krośnie” Prezydium Okręgowego Zarządu Świętokrzyskiego Polskiego Związku Działkowców w Kielcach czuje się w obowiązku zareagować na treść powyższych dokumentów. Zawierają one wiele niepokojących akcentów i zupełnie nieprzemyślanych oraz nieprzewidzianych w potencjalnych skutkach wniosków, mogących mieć wpływ na całą społeczność działkową w naszym kraju.  

            Obywatelski projekt ustawy o ROD stworzony został przez społeczność Polskiego Związku Działkowców. Członkowie PZD zebrali pod nim blisko milion głosów poparcia, co jest niepodważalnym dowodem na to jaką popularnością i poparciem społecznym się cieszył. Była to pierwsza w historii RP inicjatywa obywatelska zakończona sukcesem.

 Głównym celem przyświecającym twórcom projektu było zachowanie tytułów prawnych do gruntów ROD oraz słusznie nabytych praw działkowców w całej Polsce, a co za tym de facto idzie – zabezpieczenie przyszłości ogrodnictwa działkowego w naszym kraju w ogóle. Aby udało się to osiągnąć, niezbędnym było zapewnienie ciągłości prawnej Polskiego Związku Działkowców jako podmiotu legitymującego się prawami do gruntów ROD w całym kraju. Likwidacja PZD oznaczałaby wygaśnięcie tychże tytułów prawnych i wszelkich związanych z nimi praw przysługujących milionowi polskich działkowców wraz z rodzinami. Tak doniosła w swoich skutkach konsekwencja ewentualnej likwidacji PZD powinna być punktem wyjścia do wszelkich rozważań na temat zasadności zachowania jego istnienia w przekształconej formie stowarzyszenia. Podstawą działań Ustawodawcy zgodnie z przesłanką jego racjonalności powinno być bowiem stanowienie takiego prawa, które realizując wskazania Trybunału Konstytucyjnego nie spowoduje jednocześnie destabilizacji stosunków społecznych w tak obszernym zakresie. Do takiej destabilizacji, w pustce stworzonej po likwidacji PZD i wszystkich jego organów oraz wygaszeniu tytułów prawnych do gruntów – bezsprzecznie by doszło. Stoimy na niezmiennym stanowisku, że wprowadzenie podobnych przepisów do ustawy o ROD realizuje wyrok TK, pozostając w zgodzie zarówno z Konstytucją jak i dbałością o interesy oraz prawa wszystkich działkowców w Polsce, także tych, którzy podejmować będą decyzję  o wyodrębnieniu się ze struktur PZD.

            Ciężko wyobrazić sobie też sytuację, w której członkowie należący do Polskiego Związku Działkowców przed wejściem w życie ustawy o ROD z dnia 13 grudnia 2013r. nie zachowaliby swojego członkostwa po jej wejściu w życie. Doszłoby wówczas do sytuacji, w której żaden z działkowców nie byłby członkiem żadnego ze stowarzyszeń, zarówno PZD jak i nowo zakładanych, których nota bene na chwilę wejścia w życie ustawy przecież jeszcze nie było. Kto w tej sytuacji miałby zarządzać rodzinnymi ogrodami działkowymi w okresie przejściowym? Kto dokonywałby wszelkich czynności i wypełniał obowiązki, skoro brak członków stowarzyszenia równa się z brakiem jego organów, a więc także i Zarządów ROD? Doprowadzenie do tak patowej sytuacji spowodowałoby paraliż funkcjonowania ogrodów, a w dalszej perspektywie - zagroziło ich istnieniu. Dobrowolność członkostwa w Polskim Związku Działkowców, pomimo zachowania go przepisami ustawy o ROD, została w pełni zrealizowana. Każdy z członków może w każdej chwili ze stowarzyszenia wystąpić składając odpowiednie oświadczenie woli i nie może to powodować dla niego jakichkolwiek ujemnych następstw. Zachowanie członkostwa działkowców w PZD było zabiegiem niezbędnym z punktu widzenia zapewnienia bezpieczeństwa, stabilizacji i prawidłowego funkcjonowania ROD i znacznie mniej dotkliwym w skutkach dla całego ogrodnictwa działkowego niż ewentualne odwrotne ukształtowanie tej kwestii w przepisach ustawy. Jest też najbardziej racjonalne i zasadne z punktu widzenia proporcjonalności rozwiązań zawartych w akcie prawnym.  

 

      Określenie odpowiedniej frekwencji niezbędnej do podjęcia uchwały o wyborze stowarzyszenia mającego prowadzić ogród było rzeczą absolutnie niezbędną dokładnie z tych samych powodów, które jako kontrargumenty podnoszą Autorzy pism. Każdy kto ma do czynienia z ogrodnictwem działkowym zdaje sobie sprawę, że frekwencja na walnych zebraniach nie jest najwyższa. Niejednokrotnie zdarza się, że na zebrania ROD liczących po kilkaset działek przychodzi 50 osób. O ile jednak na zwyczajnych walnych zebraniach, na których zapadają decyzje w sprawach bieżącego funkcjonowania ogrodu, jest to sytuacja do przyjęcia, o tyle rzecz ma się zupełnie inaczej gdy zapaść mają decyzje dotyczące fundamentalnych kwestii i przyszłości ogrodu. Nie do zaakceptowania jest sytuacja,
w której o tak ważnych kwestiach mogłoby zagłosować w praktyce nawet kilka osób. Analogiczne uregulowania dotyczące frekwencji podczas podejmowania najistotniejszych decyzji znajdziemy w aktach prawnych regulujących wiele dziedzin życia i nie budzą one żadnych kontrowersji czy wątpliwości. Zarzut niezgodności tego przepisu z Konstytucją jest tak daleko posunięty, a przy tym przez Autorów zupełnie nieuzasadniony i niepoparty konstruktywnymi argumentami, że ciężko jest nawet odpowiednio się do niego ustosunkować. Wydaje się, że skoro prawidłowo powiadomieni i uświadomieni w tej kwestii działkowcy nie wyrażają chęci przyjścia na zebranie, znaczy to, że nie mają woli takiej decyzji w ogóle podejmować, a obecny stan rzeczy im zwyczajnie odpowiada.
Aby podejmowanie jakiejkolwiek decyzji mogło być utrudnione, najpierw musi bowiem w ogóle powstać wola podjęcia takiej decyzji. Autorzy pism zdają się tego w ogóle nie rozumieć, mało tego, obarczają PZD winą za brak aktywności działkowców w podejmowaniu inicjatyw wyłączeniowych i podobne argumenty wysnuwają na poparcie swoich dążeń do stwierdzenia niezgodności Ustawy z Konstytucją. Ta argumentacja dotyczy także zarzutu niezgodności z Konstytucją art. 74 ust. 1. W przypadku nie utworzenia nowego stowarzyszenia pozostanie ROD w strukturach PZD jest zwyczajnie niezbędne dla zapewnienia jego funkcjonowania. Zdaniem Autorów podnoszących ten zarzut, dany ROD który nie podjął odpowiedniej uchwały, powinien najwyraźniej trafić  w próżnię i zarządzać się sam. To kolejny dowód na to jak nieprzemyślane, lekkomyślne i wynikające z osobistych niechęci czy uprzedzeń, są zarzuty podnoszone w pisemnych wystąpieniach przywołanych na wstępie stowarzyszeń krośnieńskich czy Małopolskiego Towarzystwa Ogrodów Działkowych.

Ciężko jest też wyobrazić sobie wnioskowane przez Autorów zarzutów „instytucjonalne postępowania wobec Zarządu ROD, który nie zwołał zebrania zgodnie z wymogami ustawy”. O jakich instytucjonalnych postępowaniach może być mowa w przypadku działkowców pełniących społeczne funkcje w organach samorządu stowarzyszenia? Członkostwo Zarządzie ROD nie jest funkcją urzędową, a pochodzącą z wyborów funkcją społeczną. Sami działkowcy będą mogli zweryfikować działania Zarządów ROD, gdyż w przyszłym roku kończą się kadencje przedłużone w związku
z wejściem w życie ustawy o ROD, a w ogrodach przeprowadzone zostaną wybory.
Z jednej strony uważa się ogrodnictwo działkowe za wyłączone ze sfery zadań publicznych, a z drugiej strony podnosi się zarzut braku odpowiedzialności urzędowej członków organów PZD? Rodzi się tutaj niebezpieczny dysonans, który zdaje się być dowodem potwierdzającym pobudki leżące u podstaw składania podobnych pism na biurko Rzecznika Praw Obywatelskich. Oprócz tego należy także pamiętać o organie nadzoru w postaci starosty, czuwającego nad działalnością przypisanych mu terytorialnie stowarzyszeń.

      Trudno też ostatecznie zrozumieć podstawy zarzutu dotyczącego zbyt krótkiego terminu na zwołanie zebrania wszystkich działkowców. W jednym z wystąpień czytamy propozycję, aby termin 12 miesięcy zastąpić sformułowaniem „w dowolnym okresie”. I tu ponownie Autorzy zarzutów, mówiąc kolokwialnie, łapią się w swoją własną pułapkę. Termin „w dowolnym okresie” może bowiem równie dobrze oznaczać, że zebranie zostanie przeprowadzone za rok czy 10 lat, a może nawet wcale. Z uwagi na koszty związane z wysyłką zaproszeń i organizacją zebrania – niewykluczone, że Zarządy zwlekałyby z decyzją o jego zwołaniu. Z uwagi na ogromną uznaniowość wynikającą z określenia „w dowolnym okresie” praktycznie niemożliwe byłoby wyegzekwowanie od Zarządu obowiązku zwołania zebrania, o co także przecież wnioskują Autorzy. Do jeszcze większych absurdów dojdziemy, jeżeli połączymy to z zarzutem bezzasadności i niekonstytucyjności zachowania bytu prawnego PZD.  Zdaniem wymienionych na wstępie stowarzyszeń PZD wraz z wejściem w życie ustawy powinno przestać istnieć, a wraz z nim przecież jego organy – także Zarządy ROD. Kto więc wtedy miałby w ogóle zwołać
i przeprowadzić zebranie? Zwłaszcza, jeśli termin do jego zwołania byłby dłuższy niż 12 miesięcy?

Wprowadzając swoje postulaty, Autorzy pism zwracają uwagę jedynie na przepisy „niewygodne” dla nich samych, robiąc to jednocześnie w zupełnym oderwaniu od całości tekstu ustawy i rozwiązań nią wprowadzonych. Zdają się nie rozumieć, że zmiana jednego przepisu wpływa na prawidłowość stosowania szeregu kolejnych. Często w ogóle uniemożliwia to ich stosowanie. Tworząc postulaty i zarzuty niezgodności z Konstytucją, Autorzy zdają się za nic mieć milion polskich działkowców i tysiące rodzinnych ogrodów działkowych. Chcieliby, aby ustawa służyła ich osobistym oczekiwaniom i próbują do tego doprowadzić zgłaszając swoje nieprzemyślane i niespójne postulaty. Chcieliby zmieniać ustawę według własnych potrzeb i partykularnych interesów, nie bacząc na tysiące innych ogrodów i setki tysięcy pozostałych działkowców. Ma się to nijak do tak hołubionej przez nich zasady demokratycznego państwa prawnego, tak chętnie na każdym kroku przywoływanej.  

 

Podsumowując chcielibyśmy prosić Szanowną Panią Rzecznik o przeanalizowanie wszystkich argumentów z jednakowym obiektywizmem i szczegółowością. Od długich lat Polski Związek Działkowców jest bowiem celem ataków środowisk, które z różnych powodów są mu przeciwne. Gdy zapoznamy się z historią większości „stowarzyszeń” i osób, które wnosiły i wnoszą zastrzeżenia do ustawy okaże się, że są to osoby często wcześniej skompromitowane, obarczone wyrokami sądów, pozbawione członkostwa w PZD wskutek łamania przepisów prawa itd. W naszym Państwie utarło się, że głosy podobnych ludzi traktuje się jako głos społeczeństwa, natomiast organizację zrzeszającą blisko milion członków – jak zło konieczne. Czy nie dochodzimy tutaj do absurdów będących ewenementem na skalę europejską? Pozostaje nam wierzyć, że instytucje państwowe, w tym Rzecznik Praw Obywatelskich, Biuro Analiz Sejmowych oraz Minister Infrastruktury i Rozwoju okażą się jednak w swoich wnioskach i analizach rozsądni, dalekowzroczni i dostrzegą w całej tej sprawie przede wszystkim dobro rodzinnych ogrodów działkowych oraz ich przyszłość. Wydaje się bowiem, że w swoim zacietrzewieniu przeciwnicy PZD już zupełnie o tym zapomnieli. 

                                                                                 

za Prezydium OZŚ PZD w Kielcach

                                                                       /-/ Józef Staniszewski – Wiceprezes OZŚ

Powrót

Copyright © 2019 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio