Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

O co rzeczywiście walczy Ireneusz Jarząbek - 18.01.2014

Ireneusz Jarząbek to postać znana dużej części działkowców nie od dziś. Szkoda tylko, że  chyba z tej najgorszej z możliwych stron. Kłamliwa kampania pseudodziałkowca, którego wstydzą się nawet sąsiedzi z ogrodu  w którym mieszka łamiąc prawo,  urasta do prawdziwego absurdu. Przykłady jego negatywnych zachowań można mnożyć. I niestety wszystko wskazuje na to, że pasmo jego porażek, nadużyć prawa, zdaje się nie mieć końca. Na światło dzienne wychodzą bowiem kolejne fakty, które  potwierdzają jak brudna jest gra, którą prowadzi.

Pierwsza w historii ogrodnictwa licytacja ruchomości

Trudno jest zliczyć sprawy sądowe wymierzone przeciwko Ireneuszowi Jarząbkowi. Teraz do gry przeciw niemu dołącza się także komornik, działający przy Sądzie Rejonowym w Poznaniu, który kilka dni temu podał do publicznej wiadomości obwieszczenie o licytacji ruchomości (telewizora i laptopa), które zostały zabezpieczone w lokalu znajdującym się na działce nr 172 w ROD „Kwitnąca Dolina” w Swarzędzu przy ul. Poznańskiej 56. Właścicielem tej działki nie może być oczywiście nikt inny jak Ireneusz Jarząbek. Będzie to pierwsza w historii ogrodnictwa działkowego licytacja na terenie ROD. Patrząc na to, że Związek liczy milion członków, a ogrodów działkowych jest w  Polsce  blisko 5000 można uznać, że Ireneusz Jarząbek jest rzeczywiście osobnikiem szczególnym, który ma wyjątkowy talent jeśli chodzi o łamanie wszystkich norm, zasad  i standardów. Potwierdza to także w rozmowie z nami prezes ROD „Kwitnąca Dolina” Romuald Drzazga, który mówi, że  zachowaniem Jarząbka zmęczeni są już niemal wszyscy działkowcy z ogrodu, w którym urzęduje. „Sam Jarząbek się oczywiście do tego nie przyzna. Twierdzi, bowiem, że ma duże poparcie wśród działkowców z „Kwitnącej Doliny”, a to nie jest  prawda. Popierać go może kilka osób, które podobnie jak on łamią prawo i zalegają z opłatami. Nikt, kto ma świadomość tego, po co są ogrody działkowe, nie może popierać człowieka jawnie łamiącego prawo”- dodaje Drzazga.

Dlaczego Jarząbek walczy z działkowcami

Sprawa Jarząbka ciągnie się kilka lat, a dokładnie od momentu kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że działa wbrew prawu. Było to w czasie, kiedy jako prezes „Kwitnącej Doliny” dopuścił się nadużyć przy inwestycji  wodociągowej, w konsekwencji czego  został odwołany z funkcji członka i prezesa zarządu. Nie godząc się z decyzją o odwołaniu odmówił wydania dokumentacji i majątku ogrodu, którym zarządzał. Za to oraz za wybudowanie na swojej działce „altany" o pow. około 60 m2 (co było rażącym złamaniem ustawy z 7.07.1994 - Prawo Budowlane, dopuszczającej w ogrodach działkowych w mieście zabudowę do 25 m2) został pozbawiony członkostwa zwyczajnego PZD oraz prawa użytkowania działki. Działki jednak nie opuścił i ten stan trwa do dnia dzisiejszego. W zbudowanym domu Jarząbek zamieszkał z 4-osobową rodziną (mało tego, jego pasierb Łukasz Aniołek zarejestrował na działce działalność gospodarczą, co jest kolejnym przykładem łamania prawa). Dom, w którym mieszka rodzina Jarząbka to nic innego jak „samowola budowlana". Każdy, kto chce wybudować swój dom musi uzyskać pozwolenie na budowę, Pan Jarząbek uznał to za zbędne. Legalność budowy badał Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego od 2009 roku i uznał ją za samowolę budowlaną. Potwierdził to orzeczenie w 2012 r. wydanym wyrokiem Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który nakazał rozbiórkę samowoli. Obecnie sprawą zajmuje się Naczelny Sąd Administracyjny. Należy mieć nadzieję, że sprawa znajdzie w końcu pozytywny finał, by Jarząbek w końcu przestał czuć się bezkarny. Działając w ten sposób szkodzi nie tylko sobie, ale wszystkim działkowcom ze swojego ogrodu, bo nawet sporadyczne przypadki samowoli budowlanych, zamieszkiwania, czy prowadzenia działalności gospodarczej na działkach są wykorzystywane przez gminy do negowania statusu ogrodów.

(dom I.Jarząbka)

Dlaczego Jarząbkowi przeszkadza nowa ustawa

Nie bez powodu więc Jarząbek tak konsekwentnie walczył w ostatnim czasie z nową ustawą działkową. Mówiąc najprościej jest ona dla niego mocno niewygodna, bo zezwala na budowanie na działkach altan do 35 mkw. Tymczasem dla Jarząbka najważniejsze było to, by w ustawie znalazł się zapis, który będzie pozwalał na zwiększenie powierzchni altan do rozmiarów budynków mieszkalnych. Ponieważ tak absurdalnej propozycji nikt nie potraktował poważnie, przepadła równie szybko, jak się pojawiła. A zdesperowany Jarząbek  postanowił ratunku szukać w CBA, forsując oszczerstwo jakoby milion zebranych podpisów pod projektem obywatelskim było wynikiem manipulacji i celowego wprowadzenia działkowców w błąd. Wychodzi więc na to, że środowisko działkowców to dla pana Jarząbka milion analfabetów wtórnych, którzy nie potrafią czytać tego, pod czym się podpisują. Ten milion ludzi, w jego przekonaniu, wbrew własnej woli nie tylko podpisało się pod obywatelskim projektem ustawy o ROD, ale też wpisało swoje dane osobowe, takie jak adres zamieszkania, numer dowodu czy PESEL. Zadziwiające, a może po prostu żenujące.

Spraw jest wiele

Głośny, aczkolwiek działający w pojedynkę Jarząbek, zdaje się pogrążać coraz bardziej. Na światło dzienne wychodzą bowiem cały czas sprawy, które z pewnością każdego zdrowo myślącego człowieka, skłoniłyby do jakiejś głębszej refleksji nad sobą. W toku jest  wciąż  proces karny, w którym Ireneusz Jarząbek jest oskarżony o groźby karalne pozbawienia życia oraz pobicie dwóch osób, w tym starszej i schorowanej kobiety. W tej sprawie odbyło się już blisko 20 rozpraw sądowych. Podczas ostatniej prokurator zarządał dla Jarząbka 1.5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu. Niebawem poznamy decyzję sądu w tej sprawie. Ważne jest jednak, by ci wśród których zdesperowany Jarząbek stara się znaleźć sojuszników mieli świadomość z kim mają do czynienia. Bo co do tego, że jest osobą, której warto unikać szerokim łukiem, chyba nikt nie powinien mieć wątpliwości.

(mz)

Powrót

Copyright © 2019 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio