Rodzina
Zdrowie
Ekologia
Edukacja
Wypoczynek

Bieżące wydarzenia

Krystyna Sibińska o swojej „miłości” do działkowców - 20.09.2013

Na łamach jednego z łódzkich dzienników ukazał się wywiad z przewodniczącą podkomisji Krystyną Sibińską, która korzystając z okazji próbuje „ocieplić” swój wizerunek stawiając się w roli biednego „kopciuszka”. Kto jest okrutną wiedźmą, gnębiąca „biednego kopciuszka” nietrudno zgadnąć.

Jasne staje się, ze Sibińska "przechodzi kryzys" i boleśnie odczuwa miażdżącą krytykę, która każdego dnia dociera do niej w postaci tysięcy listów i stanowisk działkowców. Dlatego w zmyślny sposób Sibińska próbuje wsadzić kij w mrowisko. Bowiem w jej opinii to listy jedynie od działaczy. Próżno w tym szukać logiki, ale nie o to przecież w tym wszystkim chodzi. To próba marginalizacji społecznej krytyki, jaka płynie z ogrodów działkowych. Bowiem działacze to nie kto inny, jak właśnie działkowcy, którzy angażując się społecznie na rzecz swoich ogrodów dbają o ich dobro i przyszłość w imieniu całej swojej społeczności. W całej Polsce tysiące działkowców są działaczami społecznymi. Dla Sibińskiej jednak są to ludzie niemyślący, którzy nie potrafią sami dostrzegać faktów i wyciągać z nich wniosków. Twierdzi bowiem przewodnicząca podkomisji, że „listy są dystrybuowane systemowo”. Tymczasem wystarczy wejść na stronę jakiegokolwiek okręgowego zarządu PZD, lub na www.pzd.pl, by przekonać się kto tak naprawdę pisze te listy. To tysiące zwykłych użytkowników działek, którzy są żywo zainteresowani swoim losem, i którym nie podoba się mataczenie w wykonaniu posłów PO. Dlaczego działkowcy tak dokuczają Sibińskiej? Po szeregu niefortunnych manipulacji, jakie czyniła i czyni w odniesieniu do nowej ustawy działkowej i przedstawicieli działkowców stała się ona postacią doskonale znaną w środowisku działkowym. To, jak jest postrzegana zawdzięcza tylko i wyłącznie własnej pracy. Jednak Sibińska stosując metodę „plujcie, plujcie, może coś przyschnie” próbuje się wybielić kosztem oczerniania innych. Deklaruje przy tym „jestem przyjacielem działkowców”, co zakrawa wręcz o prowokację. Następnie zaś chętnie wylicza grzechy innych, własnych zupełnie nie dostrzegając.

Tymczasem to właśnie jej, a nie komukolwiek innemu działkowcy „zawdzięczają” opóźnienia w pracy podkomisji, przewlekanie prac, ucinanie wszelkich dyskusji, podczas których eksperci zgłaszali swoje uwagi, a wszystko w ramach „bezstronnego” i „demokratycznego” zarządzania obradami podkomisji. Merytoryczne argumenty i praca pozostałych posłów w podkomisji Sibińskiej umyka, co nawet nie dziwi, bowiem w tym czasie, zajmuje się robieniem zdjęć na własną stronę internetową. Wszak własna autopromocja jest przecież piorytetowa. Zarzuty o opóźnianiu prac celem nie dotrzymania terminu wyznaczonego przez Trybunał Konstytucyjny, odpiera zaś atakiem. Kozłem ofiarnym tendencyjnie pada PiS. Takie „gierki” wszyscy dobrze już znamy, więc chyba pora tę zdartą płytę wymienić, bo jak wskazują spadające od wielu miesięcy sondaże Platformy, Polacy mają już takich schematów i przepychanek politycznych serdecznie dość. Tymczasem prawda jest okrutna dla PO - jedynie posłom opozycji - PiS, SLD, Ruch Palikota i Inicjatywy Dialogu - od samego początku zależy na działkowcach i ogrodach i to oni walczą o zachowanie tych praw, które konsekwentnie i od samego początku chcą zagrabić i zawłaszczyć posłowie PO. To dzięki staraniom i wysiłkom posłów opozycji projekt obywatelski stał się wiodący. Przypomnijmy zatem fakty: to posłowie PO przygotowali swój własny projekt, który został oprotestowany przez działkowców, jako wyjątkowo szkodliwy i niszczycielski dla ogrodów. Cel, jaki postawili sobie prominentni działacze Platformy był wówczas jasno określony i taki pozostaje do dziś, mimo pozornej zmiany metody działania: ograbić działkowców, przejąć ich grunty, a następnie wszystko rozprzedać temu, kto da więcej. To właśnie ten cel wywołuje wrogą i nieustępliwą postawę posłów PO względem jakichkolwiek postulatów działkowców i względem posłów opozycji, którzy nie chcą zgodzić się na takie zamiary.

Posłanka Sibińska twierdzi w wywiadzie, iż „bardzo wiele zastrzeżeń wpłynęło od ministerstw do projektu pierwotnego”, co jest oczywistą nieprawdą, a dowodów na to jest wiele. Na dodatek za sytuację tę wini Kownackiego. Tymczasem to nie przewodniczący Bartosz Kownacki (PiS), którego wszelkie zamysły i próby działania, blokowane były przez większość, którą stworzyli posłowie PO łamiąc parytety w podkomisji, a Platforma Obywatelska wprowadziła szereg wadliwych poprawek. To właśnie one stały się głównym przedmiotem uwag płynących z kilku ministerstw. Czyżby posłanka Sibińska nie zapoznała się z treścią opinii tych resortów, które notabene obsadzone są członkami macierzystej partii Sibińskiej? Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Skarbu Państwa, a nawet Biuro Analiz Sejmowych – wszystkie te resorty zgłosiły w sumie aż 17 zarzutów w stosunku do propozycji zaproponowanych przez posłów PO – uwłaszczenia działkowców. Cóż za ironia, iż to właśnie poprawki PO zostały zmiażdżone tak wszechogarniającą krytyką resortów rządowych. Na fakt ten zwracali też uwagę posłowie opozycji pytając, jak to możliwe, że rząd ma tyle zastrzeżeń do propozycji własnych posłów, a oni o tym nie wiedzieli? Takie działanie może być zabiegiem celowym, gdyż zgłoszone poprawki podkomisja zmuszona była rozpatrzyć, co znacząco wydłużyło proces legislacyjny i postawiło pod znakiem zapytania termin ukończenia prac nad nową ustawą. Jak widać to nie PZD jest przeciwko uwłaszczeniu działkowców, ale rządowe resorty, które jasno skazują, że dzielenie działkowców w taki sposób jak chce zrobić to Sibińska i jej partyjni koledzy jest po prostu niekonstytucyjne i narusza prawo. Gdyby przewodnicząca podkomisji zapoznała się z tymi uwagami, być może wiedziałaby, że tak okrojona i oparta jedynie na złudnym uwłaszczeniu propozycja, w opinii rządu „spowoduje nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji obywateli”. To właśnie dzieleniu działkowców na gorszych i lepszych sprzeciwia się PZD, a nie samemu uwłaszczeniu. Nieudolna zmiana projektu obywatelskiego spowodowała też zastrzeżenia ministerstw do zwolnień podatkowych. Obecna propozycja posłów PO, w ich opinii zmierza do tego, iż działkowcy zmuszeni będą takie podatki płacić. Trzeba mieć tupet, by forsować tak szkodliwe dla działkowców zapisy, a jednocześnie wtykać w ich usta słowa, że przecież sami tego chcą. To czego chcą działkowcy jasno wynika z treści tysięcy listów. Może przeczytać je każdy, bo PZD nie wyrzuca listów na śmietnik, ale wszystkie publikuje na swojej stronie internetowej. Nijak ma się to do tego, co mówi posłanka Sibińska.

Ponadto przewodnicząca Podkomisji wylewa krokodyle łzy nad ewentualną likwidacją PZD w przypadku nieuchwalenia ustawy w wyznaczonym terminie. Tymczasem to właśnie PO w swoim projekcie proponowało wcześniej całkowitą likwidację Związku, argumentując przy tym błędnie, ze tak nakazał Trybunał, co było zwykłym kłamstwem. Nie da się ukryć tego, że Krystynie Sibińskiej nie o dobro działkowców chodzi, ale o własne partykularne interesy. Działkowcy to jednak nie gęsi i też swój rozum mają. Wyświechtane hasła i odwracanie kota ogonem, to wciąż zbyt mało, by stać się „przyjacielem działkowców” i cieszyć się ich poparciem.

Powrót

Copyright © 2019 Polski Związek Działkowców All rights reserved.

made by Esencja Studio